Menu

Ostatnio przeczytałam książkę...

"Wspomnień ciąg dalszy" Monika Żeromska

ostatnioprzeczytalam

37390fb4daebe397357d6512a46a8ad7d8c

W ubiegłym roku w moje ręce trafiły "Wspomnienia" Moniki Żeromskiej, córki TEGO Żeromskiego. Książka mnie zachwyciła i pisałam już o niej na blogu. Skończyła się w momencie bardzo trudnym - w chwili wybuchu II wojny światowej. I chociaż wiedziałam, że autorka przeżyła, bo stworzyła kolejne tomy wspomnień, to byłam bardzo ciekawa jej wojennych i powojennych losów. 

Monika Żeromska ma cudowny styl. Przez jej wspomnienia płynie się, czytając z ogromną łatwością i przyjemnością. W kolejnym tomie jej wspomnień odnajdziemy wiele ciekawostek z życia artystów: aktorów, malarzy, pisarzy. 

"Wiecznym tematem opowiadań był aktor Józef Kotarbiński, ten sam, który wypluł szczękę w "Przepióreczce" przy słowie "fircyk". Znane są jego zmyłki i przejęzyczenia, jak kiedy zamiast "wady i zalety" powiedział "zady i walety"..."
(str. 42)

"Profesor Kucharski lubił nas i i nauczył kilku prostych sposobów odmywania czy czyszczenia obrazów. Nie zawsze zresztą robiliśmy to z powodzeniem. Raz na wizycie u pani Marii Dąbrowskiej zobaczyliśmy dwa ładne portreciki jej dziadków. Były bardzo brudne, więc zaproponowaliśmy, że je odnowimy. Zabraliśmy się do roboty, co chwila mówiąc przy wyciskaniu watek i szmatek: "O, jakie brudne, proszę, ile brudu". Ale dziadkowie zmyli się całkowicie. Nic praktycznie nie zostało, a pani Maria pokazała, co to jest dobre wychowanie i dyscyplina, bo powiedziała, widząc nasze przerażenie i rozpacz: "Nie martwcie się, dzieci, nic nie szkodzi". Ale głos miała zupełnie zdławiony." (str. 105)

Wspomnienia wojenne są wstrząsające. Opisy ciągłych ucieczek, strachu, wybuchów, chorób - ściskają za gardło. Taka relacja pierwszoosobowa zawsze jest wzruszająca. Monika wraz z matką były w samym centrum Powstania Warszawskiego. Monika Żeromska pomagała przy rannych, często asystowała przy ich śmierci. Wspomina, że najgorsze były ataki histerii i załamania nerwowe. Krzyk, płacz, przerażenie bardzo szybko udzielały się innym, rozprzestrzeniały się jak wirus i prowadziły do zbiorowej histerii.
Wiele jest scen strasznych, zapadających w pamięć. Mnie prześladuje opis kobiety, która po wybuchu bomby miała poparzone ciało, spalone powieki a na rękach trzymała bezkształtną masę. Podbiegła w amoku do Żeromskiej i w kółko pytała "Pani czy moje dziecko żyje?" 

20170116_093030

Wojna się skończyła. Ale życie pisze najdziwniejsze scenariusze. Autorka opisuje, niesamowitą parę staruszków z Gór Świętokrzyskich, którzy w ogóle o wybuchu wojny nie wiedzieli. Opisuje też Żyda ukrytego pod piecem w piekarni przez calutką wojnę. Zginął w pierwszych dniach po wojnie - ktoś go napadł. 

Trudno poukładać sobie życie po przeżyciach wojennych. Żonie i córce Żeromskiego wszystko wydawało się tymczasowe. Nie chciały nic mieć, żadnych przedmiotów, żeby nie czuć znowu smutku po ich stracie. Spały w ubraniu, zawsze gotowe do ucieczki. Ten stan rzeczy był czasowy, ale bardzo przejmująco opisany.

Drugi tom wspomnień obejmuje okres od wybuchu wojny do 1956 roku.  Mimo wielu anegdot, jest to lektura przytłaczająca. Tak jak historia naszego kraju...ale też niezwykle ciekawa. 

 

 

© Ostatnio przeczytałam książkę...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci