Menu

Ostatnio przeczytałam książkę...

"Projekt: prawda" Mariusz Szczygieł

ostatnioprzeczytalam

projektprawda

 

"Projekt: prawda" Mariusza Szczygła opiera się na ciekawym pomyśle. Ma budowę szkatułkową i kryje w sobie książkę Stanucha, przedrukowaną w całości. Autor tak zachwycił się debiutancką powieścią Stanucha "Portret z pamięci", że postanowił ją przywrócić współczesnym czytelnikom, z których mało kto o Stanuchu słyszał. I chociaż we mnie powieść sprzed lat nie wzbudziła takiej lawiny emocji, to wzruszyła mnie postawa Szczygła. W czasach, w których każdy zabiega o miejsce w medialnym chaosie, on część swojej książki oddaje z zachwytu nad piórem kogoś innego. Fenomen. Urzekło mnie też zróżnicowanie graficzne obu powieści - "Projekt: prawda" wydrukowany jest na białych kartkach, "Portret z pamięci" - na papierze żółtym.


Możemy przyjąć podział na trzy części. W pierwszej Mariusz Szczygieł opisuje swoje przeżycia i fascynacje. opowiada też o tym, jak trafił na książkę Stanucha, zachwycił się nią i wymyślił swój projekt.
Część druga to przedruk "Portretu z pamięci". Mamy możliwość (ale nie konieczność) sprawdzenia co pobudza wyobraźnię Szczygła.
Ostatnia, trzecia, część to właściwy projekt prawda. Czyli zamysł oparty na cytacie z książki Stanucha: "Przyszło mi do głowy, że każdy rozsądny człowiek powinien dążyć do prawdy, starać się odkryć w swoim życiu jedną, bodaj najmniejszą prawdę. W przeciwnym razie życie jego wydawać się może zmarnowane”. Zainspirowany tym fragmentem autor postanawia sprawdzić jakie są najważniejsze prawdy różnych ludzi. Dowiedzieć się co jest dla ludzi ważne. Dzięki temu poznajemy prawdy ludzi znanych, takich jak Leszek Kołakowski czy prof. Wiktor Osiatyński, ale też prawdy osób przypadkowo przez autora spotkanych. wszystkie rodzaje prawd są jednak głęboko poruszające i wzruszające. Rozmowy o rzeczach ważnych przeprowadzamy zbyt rzadko, łatwiej nam przychodzą banalne pogaduszki o pogodzie. A tu nagle okazuje się, że każdy z nas ma coś ważnego do powiedzenia. I te ważne rzeczy, wynikające często z bardzo trudnych przeżyć i doświadczeń, są na wskroś przejmujące.


Projekt Szczygła jest mi zdecydowanie bliższy. Czytałam go często ze łzami w oczach. Wynotowałam całe mnóstwo pięknych cytatów, zrobiłam listę książek, o których autor lub jego rozmówcy wspominają, a ja ich nie czytałam (a zapowiadają się wyśmienicie). Była to więc dla mnie lektura niezwykle emocjonująca i inspirująca.
Takie wrażenia nie towarzyszyły czytaniu "Portretu z pamięci". Możliwe, że nie dojrzałam do książki, nie zrozumiałam jej i nie przeżyłam tak jak powinnam. Okazała się skarbczykiem złotych myśli, ale całokształt przytłoczył mnie i znużył.
Współistnienie tekstu Stanucha i Szczygła jest zasadne, pomysłowe i ciekawe. Warto sięgnąć po tę książkę i zastanowić się nad swoimi życiowymi prawdami.

© Ostatnio przeczytałam książkę...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci