Menu

Ostatnio przeczytałam książkę...

"Kobiety Witkacego" Małgorzata Czyńska

ostatnioprzeczytalam

kobietywitkacego_500

 

 Kocham Witkacego. I pojęcia nie mam dlaczego. Charakter miał podły, jego stosunek do kobiet był lekceważący i w ogóle straszny był z niego egoista i cham. A jednak, jak dziesiątki innych kobiet, jestem pod urokiem tego artysty. Jego pewność siebie, inteligencja, poczucie humoru i pomysłowość sprawiały, że kobiety wprost za nim szalały.

 Małgorzata Czyńska, historyk sztuki i dziennikarka, napisała książkę pt. "Kobiety Witkacego. Metafizyczny harem". Książka wydana została przez wydawnictwo Znak. Czyta się ją szybko i z ogromnym zainteresowaniem. Relacje damsko - męskie zawsze wzbudzają zainteresowanie. A relacje Witkacego z kobietami były niezwykłe. Straszny był bowiem z niego kobieciarz. Zazwyczaj ładował się w kilka związków naraz, zakochiwał się szybko i mocno. Szukał coraz to nowych podniet. Oprócz sztuki to kobiety napędzały jego życie. Mobilizowały go do działania, wpływały na jego nastrój. Niestety jego zainteresowanie nie było trwałe, a obiekty swych westchnień zmieniał często i chętnie.

 Jego ekscentryczne zachowania często fascynowały kobiety. Były gotowe porzucić dla niego dotychczasowe życie, mężów i pracę. Pierwszą kobietą, która przez pryzmat miłości patrzyła na wszystkie jego wyczyny, była matka. Jest też osobny rozdział jej poświęcony.
W życiu Witkacego pojawiało się sporo przelotnych miłostek, natomiast związki poważniejsze zawsze chciał  legalizować. Zdarzały się łzy i smutek rozstań. Zdarzyło się i samobójstwo z miłości, które Witkacy bardzo przeżył. Były też aborcje z miłości. Stanisław Ignacy był okropnym egoistą. Zawsze wiedział, że nie chce mieć dzieci i każdą kobietę, która była z nim w ciąży namawiał do wykonania aborcji. Małżeństwo z Jadwigą Unrug wcale nie zmieniło jego przyzwyczajeń i nie ograniczyło ilości kobiet. Przez całe życie pisał do żony listy, w których opisywał skrupulatnie swoje relacje z innymi kobietami.

Książka idealna dla wszystkich miłośników Witkacego. Wiele można się dowiedzieć. Można zobaczyć jak poszczególne muzy wyglądały, bo książka zawiera mnóstwo ilustracji. Minusem jest fakt, że zdjęcia kobiet Witkacego nie są opisane. Z treści rozdziałów wynika kto jest na zdjęciu, ale czasem ma się ochotę przekartkować całość, przypomnieć sobie imiona członkiń haremu, a tu taki zawód.. wielokrotnie mnie ten brak podpisów zirytował.
Nie jest to książka dla radykalnych feministek, bo niestety straszny sukinsyn był z Witkacego, a sztuką wszystkiego wytłumaczyć się nie da....

© Ostatnio przeczytałam książkę...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci