Menu

Ostatnio przeczytałam książkę...

"Mała książka o feminizmie" Sassa Buregren

ostatnioprzeczytalam

 3655225621

Ostatnio czytałyśmy z córką "Małą książkę o feminizmie" Sassy Buregren. Książeczka poprzedzona jest wstępem Magdaleny Środy i przez nią została dostosowana do polskich realiów - co było genialnym posunięciem. O wiele lepiej jest czytać o ruchach feministycznych przez pryzmat rodzimych dokonań. Sądzę, że szwedzka opowieść byłaby ciekawa, ale odległa.

Bohaterką książki jest Zosia, która zastanawia się dlaczego na wszystkich zdjęciach ilustrujących ważne dla świata sprawy są mężczyźni. Zupełnie jakby grupka mężczyzn w garniturach rządziła światem. To znakomity punkt wyjścia do rozważań o roli kobiet w społeczeństwie, o walce o równouprawnienie.
Młoda była zszokowana, kiedy dowiedziała się, że kiedyś kobiety nie miały praw wyborczych, że nie mogły się uczyć. A ja czytając o tej, nie tak znowu odległej, przeszłości byłam przeszczęśliwa, że tyle się zmieniło. Z drugiej strony tyle jeszcze jest do wywalczenia. Na szczęście tradycje feministyczne są silne w naszej rodzinie i tak jak o swoją niezależność i o swoje prawa walczyła moja prababcia, babcia i mama, tak walczymy my.

Bardzo ucieszył mnie rozdział o mojej ukochanej profesor Marii Janion.

DSC_00012

 

Cudownie czytało się o kobietach, które piastują ważne stanowiska, są prezydentami, premierami, naukowcami. Informacje historyczne przyniosły garść smutnych refleksji. Patrząc na zdjęcie odciąganej siłą sufrażystki, Młoda stwierdziła że to czarny marsz w wersji retro...

 DSC_00023
Feminizm to nie baby z wąsem i wymysły. To szacunek dla drugiego człowieka, uznanie jego praw. W równości płci nie chodzi przecież o wnoszenie tej przywoływanej już po stokroć pralki na ostatnie piętro bloku... tylko o równe prawa, wolność jednostki i szacunek.

© Ostatnio przeczytałam książkę...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci