Menu

Ostatnio przeczytałam książkę...

„Wielkie małe książki. Lektury dzieci. I nie tylko” Grzegorza Leszczyńskiego

ostatnioprzeczytalam

pobrany_plik_16

„Wielkie małe książki. Lektury dzieci. I nie tylko” Grzegorza Leszczyńskiego ukazały się nakładem wydawnictwa Media Rodzina.  Autor jest profesorem Uniwersytetu Warszawskiego, kierownikiem Zakładu Literatury Popularnej, Dziecięcej i Młodzieżowej na Wydziale Polonistyki. Na książkach dla dzieci zna się więc jak mało kto.

Książka podzielona jest na trzy działy. Pierwszy dotyczy wierszy i rymowanek, drugi baśni  a trzeci – literatury Young Adults. Bardzo  ciekawa książka, która pozwoliła mi zrozumieć pewne mechanizmy. Pamiętam, że kiedy moja córka była mała chciałam jej czytać tylko piękne, książki. Bez brutalności Grimmów i okrucieństw Andersena. Ten pomysł porzuciłam po jakimś czasie, ale zrobiłam to intuicyjnie.  Dopiero w książce Leszczyńskiego przeczytałam jak ważna  dla rozwoju dziecka jest ta odrobina zła i strachu w literaturze.

Niezwykle ciekawie czyta się o historii wierszyków dla dzieci. O tym jak zmieniała się ich rola. Jak przerażający był etap moralizatorski. Dzieci były straszone i uczone, przestrzegane. Czasami były to horrory styczne wierszyki opisujące zgubne skutki złych zachowań. Walory językowe, zabawowe – schodziły na dalszy plan.

  Profesor tak ciekawie pisze o książkach, że człowiek chce wiedzieć więcej i więcej. Wspaniale wraca się do dobrze znanych z dzieciństwa czytanek. Ale jeszcze cudowniejsze są wszystkie odkrycia. Wynotowałam sobie sporo tytułów, zwłaszcza z  literatury młodzieżowej, o których w ogóle nie słyszałam. Sporo mam do nadrobienia.

Grzegorz Leszczyński wyjaśnia też dlaczego spada czytelnictwo. I ku mojemu zdziwieniu to nie przez tablety, smart fony i komputery. Winą profesor obarcza nudne książki. I nas – dorosłych, którzy  je kupujemy…

© Ostatnio przeczytałam książkę...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci