Menu

Ostatnio przeczytałam książkę...

„Wszechświat kontra Alex Woods” Extence’a

ostatnioprzeczytalam

Extence_Wszechswiat_kontra_Alex_Woods_m

Przeczytałam „Wszechświat kontra Alex Woods” Extence’a w zawrotnym tempie i z dziką rozkoszą. Nie pamiętam kiedy aż tak dobrze czytało mi się powieść.  Pierwszy raz od dawna trafiłam na książkę, której opis z okładki i ze skrzydełek nie był na wyrost.  Nie stanowił chwytu marketingowego, ale był adekwatny do treści.

52241d5f4c6cb411e41db4299099

Bohaterem jest tytułowy Alex Woods. A książka zaczyna się efektownie i od razu wciąga. Siedemnastoletni Alex zostaje zatrzymany na przejściu granicznym w Dover. W jego samochodzie celnik znajduje pieniądze, marihuanę i urnę z ludzkimi prochami. Na domiar złego chłopak zachowuje się podejrzanie.  Cała książka jest opowieścią, mającą nam wyjaśnić jak do tego doszło. 

Łatwo jest polubić Alexa. Ma oczywiście swoje dziwactwa i wady, ale ogólnie rzecz biorąc – to bystry i sympatyczny chłopak. W jego życiu dzieją się rzeczy  nieprawdopodobne, ale jak najbardziej realne. A Wszechświat dosłownie się na niego uwziął.  Splot przedziwnych okoliczności sprawia, że Alex staje przed niezwykle trudnymi  wyborami. Ale jego decyzje są bardzo  dojrzałe. Jest nastolatkiem, uczniem a często zachowuje się jak dorosły mężczyzna. Jest niezwykle odpowiedzialny i empatyczny, wesoły i bardzo silny.

„Jeśli jeszcze tego nie wiecie, w szkole średniej – a już szczególnie w pierwszych latach – bycie innym nie jest mile widziane: w szkole średniej wyróżnianie się czymkolwiek to chyba najgorsza zbrodnia, jaką można popełnić. W zasadzie jest to też jedyna możliwa zbrodnia, bo większość rzeczy, które ONZ uznaje za zbrodnię, w szkole średniej na pewno nią nie są. Okrucieństwo? Dopuszczalne. Brutalność? Dopuszczalna. Dręczenie? Oczywiście. Powierzchowność? Nawet pożądana. Wybuchowe akty przemocy też są okej. Czerpanie satysfakcji z poniżania innych jest okej. Wpychanie innemu uczniowi głowy do kibla – okej (tym bardziej, im słabszy uczeń i brudniejszy kibel). Żadna z tych rzeczy na pewno nie odbije się negatywnie na twoim statusie społecznym. Ale bycie innym – to już grzech niewybaczalny…”

Cieszę się, że nie ma w tej powieści wątku romansowego. Sądzę, że wszystko by popsuł. To opowieść o męskiej przyjaźni, o szkole, relacjach z matką  i poznawaniu samego siebie.  Przede wszystkim jednak to opowieść o życiu i śmierci. Oczywiście miłość jest ważnym aspektem życia. I tej miłości jest w tej książce cała masa. Dzięki bogom nie ma tutaj taniego, ckliwego romansu, flirtu nastawionego na nastoletnich czytelników.

Lektura „Wszechswiata…” była dla mnie bardzo refleksyjna i pełna łez. Wzruszałam się jak dziecko a łzy lały się prawdziwymi strumieniami. Co najdziwniejsze – miałam wrażenie, że dobrze się skończyła, że to było jedyne możliwe, i mimo wszystko szczęśliwe, zakończenie...


„…śmierć to najprostsza rzecz na świecie. Tylko umieranie jest okropne.”

 

© Ostatnio przeczytałam książkę...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci