Menu

Ostatnio przeczytałam książkę...

"Szeptucha" Katarzyna Berenika Miszczuk

ostatnioprzeczytalam

80a12fa38f

 Strzybóg i Perun dali mi ostatnio popalić. Burze i wichury, które przeszły nad moim miastem, wyrządziły ogromne szkody. Tysiące (!) połamanych drzew, zerwane dachy, zalane piwnice - wszystko to sprawiło, że nie miałam ochoty na czytanie. Ręce miałam pełne roboty, a wieczorami padałam ze zmęczenia. Kiedy w końcu siadałam z książką - nie mogłam się na niej skupić. Moje myśli wędrowały do poniesionych strat, spraw do załatwienia, wspomnień żywiołu... Postanowiłam sięgnąć po lekturę lekką - "Szeptuchę" Miszczuk.


Słyszałam, że to słowiańskie romansidło. Niestety z naciskiem na romansidło. Przeczytałam i mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony - genialny pomysł. Współczesna Polska, ale ze zmienioną historią. Mieszko I nie przyjął chrztu. Polska jest krajem pogańskim, z całym bogactwem słowiańskich tradycji, bóstw, legend i zabobonów. Pięknie to wszystko ożywa na kartach książki, choć jest tego zdecydowanie za mało. Liczyłam na opisy alternatywnej historii, opowieść o tym jak toczyły się losy naszego kraju. Zamiast tego wpadamy w XXI wiek pogański i skupiamy się na średniej jakości historii miłosnej. Mamy więc obrządki na cmentarzach, ogniska i zioła a do tego selfie z grobowcem w tle. Czasami coś strasznie zgrzyta...


Styl Miszczuk jest męczący i sztywny. W fabule pojawiają się drobne absurdy i nieścisłości. A główna bohaterka jest okropna. Gosia jest świeżo upieczoną panią doktor, która musi odbyć roczny staż u szeptuchy. Nie da się jej polubić. Jest naiwna i ograniczona. Często zastanawiałam się jak ktoś tak głupi mógł skończyć medycynę. Ale trudno, taki gatunek, taka konwencja...


Co zaskakujące - nie umiem ocenić tej książki jednoznacznie źle. Co więcej - na pewno sięgnę po kolejne tomy. Bardzo jestem ciekawa jak się rozwinie cała historia...

 

"Kobiety Witkacego" Małgorzata Czyńska

ostatnioprzeczytalam

kobietywitkacego_500

 

 Kocham Witkacego. I pojęcia nie mam dlaczego. Charakter miał podły, jego stosunek do kobiet był lekceważący i w ogóle straszny był z niego egoista i cham. A jednak, jak dziesiątki innych kobiet, jestem pod urokiem tego artysty. Jego pewność siebie, inteligencja, poczucie humoru i pomysłowość sprawiały, że kobiety wprost za nim szalały.

 Małgorzata Czyńska, historyk sztuki i dziennikarka, napisała książkę pt. "Kobiety Witkacego. Metafizyczny harem". Książka wydana została przez wydawnictwo Znak. Czyta się ją szybko i z ogromnym zainteresowaniem. Relacje damsko - męskie zawsze wzbudzają zainteresowanie. A relacje Witkacego z kobietami były niezwykłe. Straszny był bowiem z niego kobieciarz. Zazwyczaj ładował się w kilka związków naraz, zakochiwał się szybko i mocno. Szukał coraz to nowych podniet. Oprócz sztuki to kobiety napędzały jego życie. Mobilizowały go do działania, wpływały na jego nastrój. Niestety jego zainteresowanie nie było trwałe, a obiekty swych westchnień zmieniał często i chętnie.

 Jego ekscentryczne zachowania często fascynowały kobiety. Były gotowe porzucić dla niego dotychczasowe życie, mężów i pracę. Pierwszą kobietą, która przez pryzmat miłości patrzyła na wszystkie jego wyczyny, była matka. Jest też osobny rozdział jej poświęcony.
W życiu Witkacego pojawiało się sporo przelotnych miłostek, natomiast związki poważniejsze zawsze chciał  legalizować. Zdarzały się łzy i smutek rozstań. Zdarzyło się i samobójstwo z miłości, które Witkacy bardzo przeżył. Były też aborcje z miłości. Stanisław Ignacy był okropnym egoistą. Zawsze wiedział, że nie chce mieć dzieci i każdą kobietę, która była z nim w ciąży namawiał do wykonania aborcji. Małżeństwo z Jadwigą Unrug wcale nie zmieniło jego przyzwyczajeń i nie ograniczyło ilości kobiet. Przez całe życie pisał do żony listy, w których opisywał skrupulatnie swoje relacje z innymi kobietami.

Książka idealna dla wszystkich miłośników Witkacego. Wiele można się dowiedzieć. Można zobaczyć jak poszczególne muzy wyglądały, bo książka zawiera mnóstwo ilustracji. Minusem jest fakt, że zdjęcia kobiet Witkacego nie są opisane. Z treści rozdziałów wynika kto jest na zdjęciu, ale czasem ma się ochotę przekartkować całość, przypomnieć sobie imiona członkiń haremu, a tu taki zawód.. wielokrotnie mnie ten brak podpisów zirytował.
Nie jest to książka dla radykalnych feministek, bo niestety straszny sukinsyn był z Witkacego, a sztuką wszystkiego wytłumaczyć się nie da....

"Niebieski autobus" Barbary Kosmowskiej

ostatnioprzeczytalam

Niebieski_autobus

Bohaterką powieści jest Miśka - dziewczyna, której dzieciństwo przypada na przaśne czasy PRL-u. Wychowuje się na wsi a jej rodzina jest specyficzna i patologiczna - babka, dawna suflerka teatralna, ubodzy i naiwni rodzice oraz wuj - oszust. W domu pędzi się bimber i załatwia dziwne, szemrane interesy. Jedynym rajem, oazą spokoju w życiu Miśki jest ogród pana Sybiduszki, miejscowego strażaka. Przyglądamy się dorastaniu Miśki i jej wkraczaniu w dorosłość. Jak dziewczyna sobie poradzi? Jeśli jesteście ciekawi - przeczytajcie "Niebieski autobus".

Zdarzają się książki, które  po przeczytaniu od razu się rozmazują i wiemy, że ich zapominanie będzie szybkie. Tak właśnie miałam z książką Kosmowskiej. Nie rozbawiła mnie, nie była wstrząsająca - raczej lekko przytłaczająca. Dla mnie na zawsze pozostanie książką jednego, pięknego i magicznego cytatu o leśnych samobójcach: 

"Drzewa z ludzką duszą...Biorą tę duszę od straceńców. Tych, co najpierw długo dojrzewają do leśnej śmierci, a potem, gdy już są gotowi, przychodzą do drzewa z własnym sznurem. Ciało z gałęzi zdejmą inni. Duszę bierze drzewo. I potem już niczego duszy nie trzeba. Do Pana Boga nie pójdzie bo grzeszna. A w lesie, gdziekolwiek spojrzy, wszędzie inne wrażliwe duszyczki śpią sobie w konarach. Jakby nigdy nic. I wtedy taka dusza wie, że jest u siebie. Gałązkę sobie umości, od życia odpocznie..."

"głód" Martin Caparros

ostatnioprzeczytalam

pobrany_plik_14

Nakładem Wydawnictwa Literackiego ukazał się reportaż Martina Caparrosa "głód". Czytanie zajęło mi sporo czasu - bo to lektura niezwykle obciążająca psychikę, trudna, okrutna i wielokrotnie musiałam przerwać czytanie. Co ciekawe Caparros ma niezwykle lekkie i dobre pióro, więc pod względem językowym czyta się wspaniale.
Martin Caparros podróżował po świecie. Wiele miesięcy przyglądał się z bliska życiu najbiedniejszych w różnych szerokościach geograficznych. Swoje spostrzeżenia, dane statystyczne, wyniki najróżniejszych badań, stanowiska organizacji zajmujących się głodem na świecie i reportaże na ten temat połączył. przepuścił przez swoją wrażliwość i stworzył niesamowity obraz świata. Obraz, który powinien nas wszystkich zawstydzić.

Temat głodu na świecie znamy ze szkoły, z mediów, z kościołów. Znamy tak samo jak temat ocieplenia klimatu i najważniejsze zagadnienia ekologiczne. Zwiększa się nasza świadomość, ale też znieczulica. Niby wiemy, ale w żaden sposób już nie reagujemy - przyzwyczailiśmy się do tego. Ja się przyzwyczaiłam i w miarę czytania było mi coraz bardziej wstyd.
Caparros pisze: "(...) historia jednego człowieka wzrusza cię, historia miliona - nudzi." I jest to mechanizm niezwykle prawdziwy. Na szczęście "głód" to opis milionów, ale przedstawiony na podstawie poszczególnych historii. Opis, który powoduje bolesne przebudzenie i zmusza do refleksji...

Książka podzielona jest na obszary głodu: Niger, Indie, Bangladesz, Stany Zjednoczone, Argentynę, Sudan Południowy i Madagaskar. Zaskoczył mnie fakt, że ludzie tak odrębni kulturowo cierpią głód w ten sam sposób. Nie wybiegają zbyt daleko w przyszłość i nie potrafią niczego planować. Wierzą w Boga i nigdy go nie obwiniają. Nie marzą. Ich dni są do siebie podobne. Jedzą zawsze to samo, poza momentami, w których w ogóle nie jedzą. Są bezwolni, bezradni, umęczeni strachem.

Głód nie jest tylko brakiem jedzenia, które prowadzi do śmierci. Głód to jedzenie zbyt małej ilości pożywienia, albo jedzenie przez kilka dni a potem głodowanie przez kilka kolejnych. To mnie zaskoczyło. Fakt, że głód jest torturą rozciągniętą w czasie na lata. Dorośli umierają z głodu rzadziej, bo ich organizmy są już ukształtowane, mniejsze jest więc zapotrzebowanie kaloryczne. Dzieci, które cały czas rosną, potrzebują jedzenia regularnie, bogatego w składniki odżywcze. Brak jedzenia powoduje, że źle się rozwijają, przestają rosnąć, tracą odporność a później umierają. Caparros jest świadkiem licznych śmierci. opisuje nam historie dzieci umierających z głodu. To były te momenty, w których czytanie było torturą. Wszystkie umierające dzieci miały twarz mojej córki, a ja miałam ochotę wyrzucić książkę przez okno, zacisnąć oczy, zatkać uszy i na cały głos śpiewać "Niech żyje bal". Ale nie mogłam. Nie miałam prawa. Musiałam czytać dalej i dalej, przez łzy bezsilności. W książce jak mantra pojawia się jedno zdanie: "Jak, do diabła, możemy żyć, wiedząc, że dzieją się takie rzeczy?" No właśnie - jak.


Caparros stara się nie epatować okrucieństwem. Ale zdarzają się fragmenty skrajnie okrutne. Najokrutniejszą reakcją na głód jest kanibalizm.
"O, biada: z powodu furii głodu ludzie zaczęli jeść ciało ludzkie.Podróżnych napadali silniejsi, odcinali im członki, piekli je i zjadali. Częstokroć tym, którzy uszli przed głodem i prosili o nocleg, gospodarz ucinał głowę , żeby zjeść ciało. Byli tacy, którzy zwabiali dziecko w odludne miejsce, pokazując mu owoc czy jajko, tam zaś zabijali je i zjadali. W wielu miejscach ciała zmarłych wykopywano, żeby nasycić głód. Szaleństwo przyjęło takie rozmiary, że biegające wolno zwierzęta mniej były zagrożone niźli ludzie. Powszechne stało się zjadanie mięsa ludzkiego (...) - opowiada mnich benedyktyński Raoul Glaber w HISTORIAE, swojej sławnej kronice klęsk głodu w Europie Zachodniej w latach 1031 - 1033." Znajdujemy liczne przepisy na niemowlęta, które ponoć były najsmaczniejsze. I kiedy z obrzydzeniem i ulgą stwierdzamy, że to jakieś odległe wieki - trafiamy na opis głodu, w wyniku którego zginęło w Chinach przynajmniej 30 milionów ludzi w latach 1958 - 1962. "Głód trwał ponad trzy lata. W wielu przypadkach był kanibalizm. Zdesperowani ludzie nie tylko zjadali zmarłych; poświęcono też wiele dzieci. Rodziny usiłowały zachowywać dawne prawa i nie zjadać nikogo spośród swoich. Rozwiązaniem był powrót do dawnej chińskiej tradycji: sąsiedzi wymieniali się dziećmi, żeby nie konsumować własnej krwi. "Przestali karmić dziewczynki, dawali im tylko wodę. Zamienili ciało swojej córki na ciało córki sąsiadów. Zagotowali ciało w takiej jakby zupie..." opowiadał długi czas potem angielskiemu dziennikarzowi Jasperowi Beckerowi jeden z tych, którzy przeżyli."


Zawsze myślałam, że mamy za mało jedzenia żeby wyżywić wszystkich mieszkańców Ziemi. "...na naszej planecie już produkuje się dość żywności dla wykarmienia 12 miliardów ludzi, a mimo to miliard nie je tyle, ile potrzeba. Samego tylko zboża - nie licząc jarzyn, warzyw, owoców, ryb - wystarczyłoby, aby każdy mężczyzna, kobieta, dziecko spożywało 3200 kilokalorii dziennie, czyli o połowę więcej niż wynosi zapotrzebowanie." Caparros pisze, że problemem nie jest brak żywności, tylko fakt, że "niektórzy zabierają wszystko". Głód na świecie nie wynika z braku jedzenia, tylko z chciwości.
"(...) kilka lat temu Ban Ki-moon, sekretarz generalny ONZ, wymienił liczbę, która została powtórzona i zapomniana: co niespełna cztery sekundy jedna osoba umiera na skutek głodu, niedożywienia i wywołanych tym chorób. Siedemnaście w ciągu każdej minuty, dwadzieścia pięć tysięcy każdego dnia, ponad dziewięć milionów w ciągu roku. Półtora Holokaustu rocznie."


"Półtora Holokaustu rocznie."


"Jak, do diabła, możemy żyć, wiedząc, że dzieją się takie rzeczy?"

100 książek, które chcę przeczytać

ostatnioprzeczytalam

 Stworzyłam listę 100 książek, które chcę przeczytać. Zainspirował mnie filmik Marty, prowadzącej na You Tubie kanał "Z książką przez życie". Najpierw pomyślałam, że to będzie nie lada wyzwanie a listę tworzyć będę przez kilka dni. Ale postanowiłam zacząć od razu. Pozbierałam wznoszące się w całym domu stosiki książek i utworzyłam ogromny stos. Okazało się, że jest na nim ponad sto książek i konieczna była selekcja. Ale udało się,  w ciągu kilku zaledwie godzin powstał mój wyrzut sumienia - spis książek, które wypożyczyłam, kupiłam, dostałam - a ciągle ich jeszcze nie przeczytałam. Podzieliłam je sobie na kategorie i oto one:100_ksiek9

KATEGORIA - JANION:

1. "Niesamowita Słowiańszczyzna" Maria Janion
2. "Niedobre dziecię" Maria Janion w rozmowie z Kazimierą Szczuką
3. "Profesor Misia" Maria Janion, Kazimiera Szczuka

 

1

KATEGORIA - WITKACY:

4."Kobiety Witkacego" Małgorzata Czyńska
5. "Listy do żony. Tom I" Witkacy
6. "Listy do żony. Tom II" Witkacy
7. "Listy do żony. Tom III" Witkacy
8. "Listy do żony" Witkacy


100_ksiek11

KATEGORIA - JAPONIA:

9. "Sedno rzeczy" Natsume Soseki
10. "Haruki Murakami i muzyka słów" Jay Rubin
11. "Ikigai. Japoński sekret długiego i szczęśliwego życia." Garcia i Miralles
12. "Księga herbaty" Kakuzo Okakura
13. "Blondynka w Japonii" Beata Pawlikowska


100_ksiek3

KATEGORIA KSIĄŻKI O KSIĄŻKACH:

14. "Pochyła wieża. Eseje literackie." Virginia Woolf
15. "Wielkie małe książki" Grzegorz Leszczyński
16. "Młodszy księgowy" Jacek Dehnel
17. "Jak rozmawiać o książkach, których się nie przeczytało" Pierre Bayard
18. "O bibliotece" Umberto Eco
19. "Pypcie na języku" Michał Rusinek


100_ksiek41

KATEGORIA - URBANEK/TUWIM:

20. "Brzechwa. Nie dla dzieci." Mariusz Urbanek
21. "Tuwim. Wylękniony bluźnierca" Mariusz Urbanek
22. "Twarz Tuwima" Piotr Matywiecki
23. "Pegaz dęba" Julian Tuwim
24. "Czary i czarty polskie oraz wypisy czarnoksięskie" Julian Tuwim


100_ksiek5

KATEGORIA - BLIŻEJ NATURY:

25. "Spotkanie z Simoną Kossak" Lech Wilczek
26. "Saga Puszczy Białowieskiej" Simona Kossak
27. "O ziołach i zwierzętach" Simona Kossak
28. "Serce i pazur" Simona Kossak
29. "Sekretne życie drzew" Peter Wohlleben
30. "Duchowe życie zwierząt" Peter Wohlleben
31. "Wilki" Adam Wajrak
32. "Miastowi. Slow food i aronia losu" Anna Kamińska


100_ksiek6

KATEGORIA - ASTRID LINDGREN:

33. "Portrety Astrid Lindgren" praca zbiorowa
34. "Dzienniki z lat wojny. 1939 - 1945" Astrid Lindgren
35. "Twoje listy chowam pod materacem" Listy Lindgren i Schwardt
36. "Przygody Astrid - zanim została Astrid Lindgren"  Christina Bjork


100_ksiek7

KATEGORIA - TOVE JANSSON:

37. "Mama Muminków" Boel Westin
38. "Lato" Tove Jansson
39. "Córka rzeźbiarza" Tove Jansson
40. "Listy Tove Jansson" wybór Westin i Svensson
41. "Słoneczne miasto" Tove Jansson
42. "Wiadomość" Tove Jansson


100_ksiek8

KATEGORIA - SZYMBORSKA:

43. "Najlepiej w życiu ma Twój kot. Listy" Filipowicz, Szymborska
44. "Wisława Szymborska" Alice Milani - powieść graficzna
45. "Wszystkie lektury nadobowiązkowe" Wisława Szymborska

 

100_ksiek10

KATEGORIA - BAŚŃ:

46. "Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach baśni. Tom I" Bruno Bettelheim 
47. "Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach baśni. Tom II" Bruno Bettelheim 
48. "Bajki rozebrane" Miller i Cichocka
49. "Jasioł i Mgłosia. Baśń z Camonii" Walter Moers
50. "Kot alchemika" Walter Moers
51. "Jak zostałam wiedźmą?" Dorota Masłowska


100_ksiek111

KATEGORIA - WSPOMNIENIA/BIOGRAFIE

52. "Odrodzona. dzienniki - tom I" Susan Sontag
53. "Dziennik" Sandor Marai
54. "Janina Paradowska - A chciałam być aktorką" rozmawia Marta Stremecka
55. "Bartoszewski. Opowieści przyjaciół" Jerzy Kubrak
56. "Beksińscy. Portret podwójny." Magdalena Grzebałkowska
57. "Wanda Chotomska. Nie mam nic do ukrycia" Barbara Gawryluk
58. "Inna od siebie" Brygida Helbig
59. "Modernistyczny dramat ciała. Maria Komornicka." Edward Boniecki
60. "Dzienniki. tom I" Agnieszka Osiecka


100_ksiek12

KATEGORIA - KNAUSGARD:

61. "Jesień" Karl Ove Knausgard
62. "Zima" Karl Ove Knausgard
63. "Wiosna" Karl Ove Knausgard
64. "Lato" Karl Ove Knausgard


100_ksiek2

KATEGORIA - TRUDNE/SMUTNE

65. "Krótka historia czasu" Stephen Hawking
66. "Mężczyźni z różowym trójkątem" Heger
67. "1945 Wojna i pokój" Magdalena Grzebałkowska
68. "Strofy o Janie Lechoniu" praca zbiorowa


100_ksiek14

KATEGORIA - STRATA:

69. "Rzeczy, których nie wyrzuciłem" Marcin Wicha
70. "Listy do Jerzego" Maria Kuncewiczowa


100_ksiek15

KATEGORIA - POWIEŚCI/OPOWIADANIA:

71. "Pani Dalloway" Virginia Woolf
72. "Portret Doriana Graya" Oscar Wilde
73. "Widnokrąg" Wiesław Myśliwski
74. "Obsługiwałem angielskiego króla" Bohumil Hrabal
75. "Gawędy iwkowskie" Jan Piechota
76. "Śmierć pięknych saren" Ota Pavel
77. "Polski blues" Janosch
78. "Gra w klasy" Julio Cortazar
79. "Zły" Leopold Tyrmand
80. "Błazen" Christopher Moore
81. "Wichrowe wzgórza" Emily Bronte
82. "Futu.re" Dmitry Glukhovsky
83. "Ucząc psa czytać" Jonathan Carroll
84. "Kompleks Portnoya" Philip Roth
85. "Lśnij, morze Edenu" Andres Ibanez

100_ksiek161

KATEGORIA - ZAKOPANE:

86. "Album tatrzańskie" Jarosław Iwaszkiewicz
87. "Pępek świata" Rafał Malczewski
88. "Rafał Malczewski i mit Zakopanego" Folga Januszewska i Jabłońska
89. "Zakopane w czasach Rafała Malczewskiego" Folga Januszewska i Jabłońska

100_ksiek17


KATEGORIA - SERIE:

90. "Szeptucha" Katarzyna Berenika Miszczuk
91. "Noc kupały" Katarzyna Berenika Miszczuk
92. "Żerca" Katarzyna Berenika Miszczuk
93. "Bestiariusz słowiański tom II"
94. "Pan Lodowego Ogrodu. Tom I" Jarosław Grzędowicz 
95. "Pan Lodowego Ogrodu. Tom II" Jarosław Grzędowicz 
96. "Pan Lodowego Ogrodu. Tom III" Jarosław Grzędowicz 
97. "Pan Lodowego Ogrodu. Tom IV" Jarosław Grzędowicz 

100_ksiek18

KATEGORIA - FEMINISTYCZNA:


98. "Jak być kobietą" Caitlin Moran
99. "Nie taka dziewczyna" Lena Dunham

pobrany_plik_13

KATEGORIA - REPORTAŻ


100. "Głód" Martin Caparros

Uff. Lista powstała, teraz nie pozostaje nic innego jak zacząć czytać!

 

 

 

"Książka o czytaniu" Justyna Sobolewska

ostatnioprzeczytalam

20170711_191712

Ostatnio przeczytałam książkę o książkach i sprawiło mi to nie lada frajdę. Justyna Sobolewska, dziennikarka "Polityki" napisała "Książkę o czytaniu", która ukazała się nakładem wydawnictwa ISKRY. Odwołuje się w niej m. in. do Anne Fadiman i jej esejów pt. "Ex libris", które z zachwytem recenzowałam jakiś czas temu.


Wspaniale jest być czytelnikiem i czytać o innych uzależnionych fanatykach czytania, odkrywając jednocześnie ich różnorodność. Czy wolą książki papierowe od elektronicznych? Czy zaginają rogi i podkreślają ważne fragmenty? A może nienawidzą bazgraczy i szanują wszystkie książki? Czy czytają w toalecie, a jeżeli tak, to co czytają? Och jaka różnorodność tematów! Sporo też odwołań do innych piszących o czytelnikach autorów, wiele anegdot o sławnych czytaczach. Moja ulubiona dotyczy Juliana Tuwima: "Ponoć Tuwim chodził w gości ze swoim ekslibrisem i kiedy znalazł coś ciekawego zaraz przykładał pieczątkę i twierdził, że odbiera własną książkę, którą pożyczył gospodarzom."


Czysta, relaksująca przyjemność. Napisana znakomitym językiem, fantastycznie przygotowana i godna polecenia!

"Chłopak z lasu" Marten Melin

ostatnioprzeczytalam

d196449

„Chłopak z lasu” to książka wydana przez Zakamarki, której autorem jest  Mårten Melin, szwedzki autor.  Usłyszałam o tej pozycji na książkowym  You Tubie – u pani Ani z „czytam i piszę” oraz u dziewczyn z „krótkiej przerwy”.  Zaintrygowała mnie ta  historia, no i mam słabość do szwedzkich pisarzy.  Poza tym to idealna pozycja na lato.

Główną bohaterką jest Mona. Ma 12 lat i spędza wakacje nad jeziorem, wśród lasów, w domku letniskowym taty. Jej rodzice rozwiedli się, mama ma nowego partnera, tata mało czasu. Oboje są politykami bardzo zajętymi swoimi dorosłymi, poważnymi sprawami.  Po rozwodzie Mona zdecydowała, że zostanie z tatą – żeby nie czuł się samotny.  Niestety teraz sama czuje się samotna. Całe dnie spędza sama. Biega po lesie, kąpie się w jeziorze. Pewnego dnia jej życie całkowicie się zmienia. Na pomoście spotyka dziwnego chłopca. Mrukliwego, brudnego ale fascynującego Mikaela. Chłopak jest dość tajemniczy. Boi się wody, nie lubi słońca. Pojawia się cicho i niespodziewanie. Ale Mona z każdą chwilą bardziej czeka na ich przypadkowe spotkania, zaczyna o nich fantazjować.

Książka napisana jest z myślą o młodszych nastolatkach. Mamy tutaj pierwsze zauroczenia, pocałunek i mroczną tajemnicę. Nie zdradzę zakończenia, ale przyznam, że bardzo mnie rozczarowało. Spodziewałam się czegoś kompletnie innego…

Książkę wypożyczyłam dla siebie, ale moja 10-letnia córka też ją przeczytała i to jednym tchem.  Zaśmiewała się przy tym okrutnie. Określenie chłopaka jako „takiego kogoś, kto ma siusiaka” – na stałe weszło do naszego rodzinnego języka.  I te fragmenty  o kupie, i te o siusiakach bawiły ją tak samo jak opis pocałunku. W przeciwieństwie do mnie Młoda nie wyobraża sobie innego zakończenia książki. Mówi, że Mona nie mogła postąpić inaczej…

 

ksiądz Jan Twardowski

ostatnioprzeczytalam

DSC_0004001

 

"Ksiądz Paradoks" to biografia ks. Jana Twardowskiego, napisana przez Magdalenę Grzebałkowską,  dziennikarkę "Gazety Wyborczej", autorkę książki "1945. Wojna i pokój" oraz "Beksińskich. Portretu podwójnego". Jej nazwisko to znak wysokiej jakości warsztatowej. Pisze znakomicie, opiera się na faktach, przygotowując się  do danego tematu prowadzi mrówczą, detektywistyczną pracę. 
Biografia zaczyna się od smutnej sceny śmierci ks. Jana, dość niepokojącej, bo wyczuwamy pewne napięcie wśród osób towarzyszących księdzu w ostatnich chwilach życia. Czytając ten fragment przypomniało mi się moje dawne, ale mocne postanowienie czytania biografii tylko do połowy, do chwili szczytowego szczęścia i najlepszej formy. Tak, żeby daną osobę oceniać przez pryzmat życia a nie śmierci. Nienawidzę opisów odchodzenia, bo są brutalne, smutne i przerażające. A tu  - nic z tego, bo zdarzają się biografie, dla których punktem wyjścia jest koniec. W umieraniu księdza było coś dziwnego, jakby każdy chciał te ostatnie chwile zawłaszczyć. A ksiądz, zbyt delikatny żeby odmówić, bezradnie uczestniczył w tym wszystkim, skromny i nadwrażliwy do samego końca. Intrygujące są też słowa wypowiedziane przez księdza Jana: "Ja nigdy nie miałem kontaktu z kobietą." To  jest to o czym człowiek, kapłan myśli w ostatniej chwili? Kobieta?
 
Grzebalkowska_Ksiadzparadoks_OK_500pcx1
 
Nie będę zdradzać wszystkich tajemnic z życia ks. Jana, żeby nie popsuć Wam przyjemności odkrywania jego biografii. Ale faktycznie było w nim coś nietypowego. Najpierw był poetą, potem księdzem. Jego przyjaciele nie zawsze chcieli rozmawiać z Grzebałkowską, zachowywali się jakby mieli coś do ukrycia. A sam kapłan często koloryzował i przeinaczał swoją przeszłość. Niszczył niektóre dokumenty i pamiątki, inne zostawiał. Jakby chciał zdecydować o tym co jest warte zapamiętania. Wielokrotnie powtarzał, że istotą jego istnienia jest bycie księdzem. Tymczasem jeden z przyjaciół księdza, który pragnie zostać anonimowy, wspomina:  "Seminarium to była jego ucieczka przed życiem. Bał się codzienności, ewentualnego małżeństwa. Przede wszystkim był poetą, a to nie idzie w parze z sutanną. Być może tak do końca nie chciał zostać księdzem." 
Obraz Twardowskiego musimy stworzyć ze strzępków informacji, niedomówień, wspomnień nielicznych rozmownych osób. Niewątpliwie był delikatny i wrażliwy - to co urzekało w jego poezji było utrapieniem w życiu. Był zbyt delikatny, wręcz chorobliwie wstydliwy. Potrzebował uczuć i często pisał listy dla podtrzymania znajomości. Wśród przyjaciół często pojawiały się kobiety, z którymi nawiązywał specyficzne, bardzo bliskie relacje. Niejednokrotnie taka przyjaźń kończyła się, kiedy przyjaciółki spodziewały się po księdzu czegoś więcej niż przyjaźni.  Trudno mi się pogodzić z jego podejściem do roli kobiety: "Pytany o kobiety wyjaśnił, że ulega ich urokowi, że naturalną rolą kobiety jest rodzina, opieka nad dziećmi, a niezależność przyniosła im samotność - <<przecież lepszy najgorszy mąż niż żaden>>, o feministkach powiadał, że zna je z telewizji i że są to <<okropne baby>>." Kiedy był starszy otaczał opieką i sympatią "wnuczki". Bez podtekstów damsko-męskich. Z ogromnej potrzeby bliskości. Tak w życiu księdza pojawiła się Oleńka czyli Aleksandra Iwanowska - spadkobierczyni praw autorskich. W ostatnich latach życia księdza była bardzo zaborcza, kontrolowała wizyty u księdza, zgarniała jego pieniądze, rozporządzała jego wierszami i prawami autorskimi. Często ksiądz dawał komuś pozwolenie na wykorzystanie wierszy, a pod wpływem Iwanowskiej wycofywał się z tego. Przyjaciel księdza wspomina: "Próbowałem rozmawiać z księdzem o Aleksandrze Iwanowskiej. Ale z jego strony było tylko smutne milczenie, czasem tylko wzdychał, że jest już za późno i zabrakło mu stanowczości." Po śmierci księdza "Oleńka" procesowała się z rodziną kapłana i bezwzględnie wytaczała procesy każdemu, kto po poezję Twardowskiego bezprawnie sięgnął. 
Na obraz poety składają się drobiazgi. Mnie urzeka miłość do przyrody, zaczytywanie się we wspomnieniach Moniki Żeromskiej i książkach Melchiora Wańkowicza, podziw dla Szymborskiej, wieczny apetyt na kartofle z kefirem i fakt, że nie cierpiał Radia Maryja. Ale najważniejsze - ogromna inteligencja i wielkie poczucie humoru. 
Grzebałkowska pisze też o kazaniach księdza, jego tupeciku i torbie, z którą wszędzie wędrował. O podróżach zagranicznych, nagrodach i współpracy z SB. "Ksiądz Paradoks" sprawił, że zapragnęłam przypomnieć sobie twórczość księdza Jana Twardowskiego.
 

nieprzyszedlempananawracacbiext35213703

"Nie przyszedłem pana nawracać. Wiersze 1945-2006", wydane nakładem wydawnictwa Święty Wojciech, wybrane i opracowane przez Aleksandrę Iwanowską. Te wiersze uświadomiły mi, że twórczość dla dorosłych księdza jest tak samo religijna jak wszystko co stworzył dla dzieci.  Świat księdza Jana kręcił się wokół Boga. Ksiądz od biedronek dla mnie będzie zawsze księdzem od głupich dzieci. "Do moich uczniów" to wiersz, który mną wstrząsnął już lata temu. Okazało się, że można o upośledzonych dzieciach mówić brutalnie wprost, bez infantylizowania a jednak z ogromną miłością. Wzruszeń w poezji Twardowskiego jest więcej, bo wiele jest cudownych i bliskich mi fragmentów. "(...) jaskółcze ziele co leczy kurzajki/ żółty żarnowiec znad morza/ (...) wrotycz z zapachem na kilka metrów" (to z wiersza "Do świętej Tereski"). To co wydaje mi się niezwykłe to częstotliwość z jaką ksiądz wprowadzał do swoich wierszy poprawki. Pod każdym wierszem widnieją co najmniej dwie daty - pierwsza oznacza pierwodruk tekstu, druga - ostateczną redakcję wiersza. Wydawałoby się, że wiersz, który istnieje w świadomości i tomikach w określony sposób jest już bytem niezmienialnym. A tutaj niespodzianka. Ksiądz po latach zmieniał kolejność słów, wyrzucał jakieś wyrazy, ciągle chciał, żeby jego wiersze były lepsze i doskonalsze. 

nowy_zeszyt

"Nowy zeszyt w kratkę" wydany przez Pallottinum w 1986 roku to książka, o której sam ksiądz Jan mówił, że jest źle wydana. Nie podobały mu się ilustracje i trudno się temu dziwić. Ale najistotniejsza jest treść. A ta - choć wiele tu publikowanych wcześniej opowiadań - znakomita.  Lubię prostotę z jaką ksiądz opowiada dzieciom o rzeczach ważnych, o Bogu. Tłumaczy i wyjaśnia wiele historii znanych z Pisma Świętego, a robi to wykorzystując codzienność, znane dzieciakom sytuacje i uczucia. W biografii można było znaleźć fragment ze wspomnień księdza: "Zawsze stosowałem zasadę, którą uświadomił mi Korczak: opowiadać ze szczegółami, a nie ogólnikami. Nazywać świat po imieniu. Nie ptak. Tylko szpak, drozd, słowik. Określić kolory. Nie drzewo, tylko dąb, wiąz. " Tą zasadę odnajdujemy w kazaniach dla dzieci. 

elementarz

Kolejną książką po którą sięgnęłam jest "Elementarz księdza Twardowskiego dla najmłodszego, średniaka i starszego", Wydawnictwo Literackie, wybór i ułożenie teksów Aleksandra Iwanowska. Mam wrażenie, że pojawiają się tutaj wiersze, śmiesznostki i opowiadania, które wcześniej ukazywały się w innych zbiorach. Książka ładnie wydana, układ ciekawy - od dzieciństwa, przez miłość, kapłaństwo, aż do odchodzenia. 

 

iksiadztwardowskidzieciomopowiadania

Ostatnie dwie książki ukazały się nakładem wydawnictwa Nasza Księgarnia. Książkę "Ksiądz Twardowski dzieciom: opowiadania" wydano w 2014 roku a "Ksiądz Twardowski dzieciom: wiersze" w 2015 roku, obie z okazji 100 lat księdza Jana. Wybór katechez i wierszy z przebogatych zbiorów księdza - znakomity. Z pięknymi ilustracjami Marty Kurczewskiej. 

2248_ksiadz_twardowski_dzieciom_wiersze

Miło było poznać bliżej życie księdza Jana i przypomnieć sobie jego twórczość. 

"Mądrość i cuda świata roślin" Jane Goodall i Gail Hudson

ostatnioprzeczytalam

madroscicudaswiataroslinbiext43464133

Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Marginesy, w serii eko. Ostatnio bardzo to popularny nurt, a książek o ptakach, roślinach i zwierzakach wydawanych jest coraz więcej. Autorka - znana badaczka szympansów w tej książce podsumowała wieloletnie obserwacje, badania i fascynacje roślinami.  Stworzyła kompletne i wyczerpujące kompendium wiedzy o świecie roślin. Książka jest pięknie wydana i bogato ilustrowana.  

Jane Goodall uświadamia nam, jak wiele roślinom zawdzięczamy i jak bardzo ich nie doceniamy. Nie moglibyśmy bez nich żyć, są bowiem istotnym elementem łańcucha pokarmowego. Różnorodność ich form jest naprawdę niezwykła. Przystosowanie do życia w najróżniejszych warunkach - godne podziwu. 

Rozdział o drzewach mnie zadziwił. Goodall opisuje różne sposoby komunikacji między drzewami, to jak ostrzegają się przed zagrożeniem, jak chronią młode drzewka swojego gatunku, jak dzięki systemowi korzeni przesyłają substancje odżywcze do innych drzew. To co do tej pory przypisywaliśmy zwierzętom jest też możliwe wśród statycznych roślin. 

Sytuacja lasów na świcie nieustannie się pogarsza. Ostatnio także w Polsce zapanowała obłąkańcza wycinka drzew. Goodall w przystępny sposób tłumaczy jak wielką krzywdę sobie wyrządzamy wycinając drzewa. Nawet sadząc kilka drzew w miejsce jednego wyciętego - nie naprawimy swoich błędów. Zanim młode siewki będą dawać tyle tlenu co dorosłe, wielkie drzewo - minie co najmniej kilkadziesiąt lat.

Podoba mi się w tej książce podejście autorki do przyrody. Traktuje ją jako sferę sacrum, z ogromnym szacunkiem, podziwem i z wielką miłością. Często pisze o mistycznej więzi jaka łączy ją ze starymi drzewami, lasami, roślinami jej młodości. To wzruszające i piękne. 

Autorka sięga do historii - przywołuje sylwetki zapomnianych łowców roślin, podróżników, którzy ryzykowali życie, żeby zdobyć nowe gatunki roślin. Wspaniale pisze o nasionach, które czasami trwają w stanie hibernacji setki lat, by w końcu znalazłszy dogodne warunki - wykiełkować. Niesamowicie rozbudzającym wyobraźnię jest fragment o bankach nasion na świecie - miejscach, w których zbiera się i przechowuje nasiona wszystkich znanych nam roślin. W razie ekologicznej katastrofy będziemy mogli odtworzyć florę danego regionu. 

Goodall uświadamia nam, że wszystko co mamy zawdzięczamy roślinom - jedzenie, ubrania, lekarstwa i używki. 

Wiele miejsca poświęca na zagrożenia: GMO, opryski, wycinkę lasów. Ale przez kolejne wersy przedziera się nadzieja na lepsze jutro. Wiele osób codziennie walczy z bezdusznym traktowaniem roślin, z koncernami, którym obojętny jest nasz los. Rośnie świadomość ekologiczna ludzi. Coraz częściej dostrzegamy powiązania między stanem środowiska a naszym zdrowiem. 

Bardzo mądra, ważna książka, która zadziwia różnorodnością roślin i ich wpływem na każdą dziedzinę naszego życia. 

"Wszystkie jasne miejsca" Jennifer Niven

ostatnioprzeczytalam

wszystkiejasnemiejsca

Czasami sięgam po młodzieżówki. "Wszystkie jasne miejsca" znalazły się w moich rękach przypadkowo. Spojrzałam na okładkę, zauważyłam mój tradycyjny schemat myślowy czyli kłębowisko czarnych myśli i postanowiłam przeczytać. 

Powieść Niven dotyczy życia nastolatków: Theodora  Fincha i Violet Markey. Historia opisywana jest z dwóch punktów widzenia: poznajemy więc chłopięce przemyślenia Fincha i dziewczyńskie Violet. Finch i Violet chodzą do jednej szkoły, ale nie znają się zbyt dobrze. Poznają się w dramatycznych okolicznościach. Oboje stoją na wieży szkolnej dzwonnicy, patrzą w dół i zastanawiają się czy skoczyć.  

Siostra Violet zginęła w wypadku samochodowym. Po tym tragicznym wydarzeniu dziewczyna nie potrafi odnaleźć się w rzeczywistości. Zastanawia się jak żyć, ale paraliżuje ją strach i pustka. 
Finch ma obsesję na punkcie śmierci. Wyszukuje mroczne cytaty i poznaje statystyki dotyczące samobójstw. Miewa zmienne nastroje a w szkole mają go za kompletnego świra. 

Tej dwójce udaje się przeżyć spotkanie na wieży. Ale ich życie totalnie się zmieni. Będą uczyli się siebie nawzajem i życia. Nie zdradzę dalszych losów tej dwójki. Napiszę tylko, że są wzruszające. 

Z książkami dla młodzieży mam  pewien problem. Po pierwsze są cholernie przewidywalne. Po drugie czytam je już z pozycji rodzica i czasami strasznie mnie Ci książkowi rodzice wkurzają. Ja wiem, że taka konwencja, że dla dobra akcji rodzic musi być obojętnym na wszystko niemotą, no ale kurcze! To sprawia, że dzieciaki mają podprogowy przekaz - wszystko można robić za plecami starych - nie połapią się. Mało tego, w sytuacjach krytycznych nie można liczyć na dorosłych. Kiedy już znajdę książkę, która choć w małym stopniu ten schemat przełamuje - cieszę się jak dziecko. "Wszystkie jasne miejsca" Niven zaskoczyły mnie pozytywnie dzięki ciekawie wykreowanym postaciom rodziców Violet. Są prawdziwi, pomocni, bywają słabi, ale nie są obojętni. 

Najbardziej wzruszający fragment książki to odautorska notka na końcu. Jennifer Niven wyjaśnia dlaczego sięgnęła po tematykę samobójstw i zaburzeń psychicznych. Przestrzega przed piętnowaniem osób z problemami i przed ostracyzmem. Zachęca do empatii i wrażliwości na innych. Podaje też numery telefonów zaufania i stron internetowych oferujących pomoc osobom, które nie radzą sobie z codziennością, Fantastycznie, że w polskiej wersji językowej nie zostało to bezmyślnie przetłumaczone, tylko przystosowane do naszych realiów. 

"Miniaturzystka" Jessie Burton

ostatnioprzeczytalam

Burton_Miniaturzystka_m

Jessie Burton to młoda Brytyjka, której debiutancka powieść - "Miniaturzystka" podbiła serca czytelników na całym świecie. Została przetłumaczona na 36 języków i zachwyca tajemniczym, onirycznym klimatem.
Akcja rozgrywa się w Amsterdamie, w XVII wieku. Petronella Oortman to młodziutka, 18 letnia, dziewczyna. Jej ślub odbył się zaledwie miesiąc wcześniej i był nie tyle wynikiem miłosnych uniesień, co ratunkiem dla ubogiej panny. Małżonkowie nie widzieli się od dnia ślubu. Petronella pełna obaw, wystraszona i podekscytowana przybywa do Amsterdamu, do domu swego męża, bogatego kupca - Johannesa Brandta. Niestety jej męża nie ma w domu. Wita ją Marin - jego siostra. Wystraszona i rozczarowana Nella próbuje oswoić się z nowym domem i uczuciem pustki.


Kiedy po wielu dniach przyjeżdża Johannes, nie poświęca żonie zbyt wiele uwagi. Jest kupcem, wiecznie zajętym swoimi interesami, podróżami i dyskusjami z siostrą, która jest osobą dość oziębłą i stanowczą. Nella dostaje od męża nietypowy prezent - domek dla lalek. Wielki kredens, który wykonany jest z ogromnym przepychem, a stanowi odzwierciedlenie jej nowego domu.
W życiu Brandtów pojawia się miniaturzystka, która na zamówienie wykonuje sprzęty i figurki. Jej prace zaczynają jednak budzić w Nelli niepokój. Są zbyt dokładne, zawierają szczegóły, których nikt poza domownikami nie ma prawa znać. To moment, w którym akcja zaczyna się rozwijać a zdradzenie jakichkolwiek więcej szczegółów byłoby nietaktem.

Klimatyczny, brytyjski zwiastun książki.

Zatopiłam się w lekturze i przyznaję - nie mogłam się od niej oderwać. Czytałam z ogromną przyjemnością. A kiedy skończyłam, wróciłam do pierwszego rozdziału i przeczytałam go raz jeszcze. Taki czułam niedosyt! Bo choć historia mieszkańców kupieckiego domu ma swój początek i koniec - to historia miniaturzystki wydawała mi się niepełna. 
Każdy bohater, który pojawia się w powieści ma swoje mroczne sekrety, mogące zrujnować jego reputację. Odkrywanie kolejnych tajemnic nadaje tempo, dynamizuje akcję. Bardzo spodobał mi się fakt, że książka jest zdominowana przez kobiety. To one mają wpływ na codzienność i przyszłość. Naprawiają błędy, decydują o losach ich mikroświatów. Mężczyźni są słabi i bezwolni, zależni od popędów i przyzwyczajeń. 

dollhouseoortman_800x600768x696
Fascynujące jest to, że Petronella Oortman i jej domek dla lalek istnieli naprawdę. Domek jest eksponatem w Rijksmuseum w Amsterdamie. Niderlandy, XVII wiek, eksponat muzealny jako źródło inspiracji - przywodzi to na myśl powieść Tracy Chevalier pt. "Dziewczyna z perłą". I choć obie książki różnią się klimatem i zamysłem, to łączy je całkiem sporo. Przede wszystkim - wspaniale odtworzone tło historyczne.

 

"Projekt: prawda" Mariusz Szczygieł

ostatnioprzeczytalam

projektprawda

 

"Projekt: prawda" Mariusza Szczygła opiera się na ciekawym pomyśle. Ma budowę szkatułkową i kryje w sobie książkę Stanucha, przedrukowaną w całości. Autor tak zachwycił się debiutancką powieścią Stanucha "Portret z pamięci", że postanowił ją przywrócić współczesnym czytelnikom, z których mało kto o Stanuchu słyszał. I chociaż we mnie powieść sprzed lat nie wzbudziła takiej lawiny emocji, to wzruszyła mnie postawa Szczygła. W czasach, w których każdy zabiega o miejsce w medialnym chaosie, on część swojej książki oddaje z zachwytu nad piórem kogoś innego. Fenomen. Urzekło mnie też zróżnicowanie graficzne obu powieści - "Projekt: prawda" wydrukowany jest na białych kartkach, "Portret z pamięci" - na papierze żółtym.


Możemy przyjąć podział na trzy części. W pierwszej Mariusz Szczygieł opisuje swoje przeżycia i fascynacje. opowiada też o tym, jak trafił na książkę Stanucha, zachwycił się nią i wymyślił swój projekt.
Część druga to przedruk "Portretu z pamięci". Mamy możliwość (ale nie konieczność) sprawdzenia co pobudza wyobraźnię Szczygła.
Ostatnia, trzecia, część to właściwy projekt prawda. Czyli zamysł oparty na cytacie z książki Stanucha: "Przyszło mi do głowy, że każdy rozsądny człowiek powinien dążyć do prawdy, starać się odkryć w swoim życiu jedną, bodaj najmniejszą prawdę. W przeciwnym razie życie jego wydawać się może zmarnowane”. Zainspirowany tym fragmentem autor postanawia sprawdzić jakie są najważniejsze prawdy różnych ludzi. Dowiedzieć się co jest dla ludzi ważne. Dzięki temu poznajemy prawdy ludzi znanych, takich jak Leszek Kołakowski czy prof. Wiktor Osiatyński, ale też prawdy osób przypadkowo przez autora spotkanych. wszystkie rodzaje prawd są jednak głęboko poruszające i wzruszające. Rozmowy o rzeczach ważnych przeprowadzamy zbyt rzadko, łatwiej nam przychodzą banalne pogaduszki o pogodzie. A tu nagle okazuje się, że każdy z nas ma coś ważnego do powiedzenia. I te ważne rzeczy, wynikające często z bardzo trudnych przeżyć i doświadczeń, są na wskroś przejmujące.


Projekt Szczygła jest mi zdecydowanie bliższy. Czytałam go często ze łzami w oczach. Wynotowałam całe mnóstwo pięknych cytatów, zrobiłam listę książek, o których autor lub jego rozmówcy wspominają, a ja ich nie czytałam (a zapowiadają się wyśmienicie). Była to więc dla mnie lektura niezwykle emocjonująca i inspirująca.
Takie wrażenia nie towarzyszyły czytaniu "Portretu z pamięci". Możliwe, że nie dojrzałam do książki, nie zrozumiałam jej i nie przeżyłam tak jak powinnam. Okazała się skarbczykiem złotych myśli, ale całokształt przytłoczył mnie i znużył.
Współistnienie tekstu Stanucha i Szczygła jest zasadne, pomysłowe i ciekawe. Warto sięgnąć po tę książkę i zastanowić się nad swoimi życiowymi prawdami.

Ulubione książki

ostatnioprzeczytalam

Dzisiaj nie będzie recenzji. Będzie obnażanie duszy czyli o najukochańszych książkach w moim życiu. Nie wiem czy zestawienie będzie bardzo przewidywalne  i tendencyjne czy też zaskakujące. Ale przyznaję, mam listę książek, które zmieniły moje życie, zachwyciły mnie, zachęciły do czytania. Noszę je na dnie serca, do większości z nich wracam wielokrotnie. 

Na pierwszy ogień - książki z mojego dzieciństwa

"Dzieci z Bullerbyn" to chyba najczęściej czytana przeze mnie książka. Za każdym razem zachwyca.

1156_dzieci_z_bullerbyn_kolekcjonerskieOstatnio pojawiło się całkiem nowe wydanie  z pięknymi ilustracjami Magdy Kozieł - Nowak. 

imagesNajpierw byłam sceptycznie nastawiona. Wydawało mi się, że jestem tak mocno zżyta z ilustracjami, które pamiętam z dzieciństwa, że nic nie jest w stanie ich przebić. Myliłam się. Nowe ilustracje są zachwycające. A na mojej półce stoją obok siebie oba wydania. 

Pierwszą feministyczną książką jaką przeczytałam była "Pippi Pończoszanka" Astrid Lindgren. Mądra, zabawna i nietypowa książka dla dziewczynek.

images1

Astrid Lindgren była chyba pierwszą autorką, którą tak pokochałam. W głowie mi się nie mieściło, że jedna osoba może stworzyć tyle cudownych historii. Ta różnorodność zachwyca mnie do dziś. Niedawno czytałam razem z córką "Ronię, córkę zbójnika". Te wietrzydła, mgłowce, wszystkie leśne, baśniowe stworzenia - niesamowite! A książka w ogóle się nie zestarzała. Nadal wywołuje we mnie tęsknotę za magią, lasem i wolnością.

pobrany_plik_2

Później rozpoczęła się moja przygoda z "Muminkami" Tove Jansson.W dzieciństwie wydawały mi się zabawne, z wiekiem odnajduję w nich coraz więcej refleksyjnych i głęboko filozoficznych wątków.

pakietmuminkibiext47735693Jako nastolatka zaczytywałam się w książkach Lucy Maud Montgomery a moim ulubionym wyrazem była "facjatka". Oczywiście utożsamiałam się z tytułową "Anią z Zielonego Wzgórza". Do dzisiaj moim marzeniem jest wycieczka na Wyspę Księcia Edwarda...

ania_1

Później odkryłam jeszcze cudowniejszą książkę tej autorki i czytałam ją ze sto razy! "Pat ze Srebrnego Gaju" wydawała mi się bardziej magiczna.

pobrany_plik_3

Na studiach odkryłam "Harrego Pottera" Rowling i pochłaniałam wszystkie tomy z zawrotną prędkością! O dziwo moja córka jakoś nie może się do niego przekonać. 

pobrany_plik1

Nastolatką będąc zaczytywałam się też w "Jeżycjadzie" Małgorzaty Musierowicz. Teraz te książki wydają mi się o wiele spokojniejsze, nudniejsze i przewidywalne. Ale to co stanowi ich wadę jednocześnie jest zaletą. Czasami mam ochotę na taką "relaksującą" lekturę. 

 Jezycjada_Malgorzaty_Musierowicz_mat

Druga kategoria to książki mojej córki. I jest ich całe mnóstwo. To jak pięknie są teraz wydawane książki, ile mądrych, zabawnych i nietuzinkowych książek dla dzieci powstaje - to niesamowite! Ale spokojnie, nie wymienię tu wszystkich, które mi się podobają. Skupię na dwóch, dla mnie przełomowych. 
Pierwsza to "Mapy" Mizielińskich. Genialny pomysł na stworzenie map różnych państw i wypełnienie ich wszystkim co się z danym krajem może kojarzyć. Książka wzbudza ciekawość dzieciaków, jest piękna pod względem graficznym i przydatna w szkole.

 pobrany_plik_11

 Druga genialna pozycja to "Atomowa przygoda profesora Astrokota". Autorami są Dominic Walliman i Ben Newman. Książka przybliża dzieciom świat fizyki, chemii i matematyki - w sposób bardzo łatwy i przystępny, ale nie infantylny. 

iatomowaprzygodaprofesoraastrokotadominicwallimanbennewman

Bardzo lubię czytać wspomnienia, biografie, listy. będzie to też moja kolejna kategoria. Najczęściej sięgam po biografie moich ulubionych pisarzy i poetów. Nie będzie więc zaskoczeniem biografia Astrid Lindgren "Portrety". Pięknie wydana, bogato ilustrowana, wspaniała książka. 

astrid_lindgren_okladka

Kocham Juliana Tuwima. A dokładniej - wszystko co stworzył dla czytelników dorosłych. Wspaniale czyta się jego biografię "Tuwim. Wylękniony bluźnierca" Mariusza Urbanka.

pobrany_plik2

Inną poetką, którą czytam często i chętnie jest Wisława Szymborska. Kiedyś dostałam od rodziców wspomnienia o niej Anny Bikont i Joanny Szczęsnej "Pamiątkowe rupiecie, przyjaciele i sny". Bardzo lubię tę książkę, często do niej wracam. Tym bardziej, że jest to też skarbnica tworzonych przez poetkę kolaży.

a0cde3e2492592860493ad3cf95e

Moja przygoda z Simoną Kossak - naukowcem,biologiem, miłośniczką puszczy Białowieskiej zaczęła się od książki Anny Kamińskiej "Simona. Opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak". Znakomita biografia, skrupulatnie i fachowo przygotowana. Nie ma tu żadnych plotek, pogłosek, mitów - a tych na temat Simony krążyło sporo...Jest piękna historia życia, wzruszająca i fascynująca. 

pobrany_plik_12

Po przeczytaniu biografii zdobyłam gawędy Simony o przyrodzie - wspaniałe książki, bardzo mądre i pełne miłości do wszystkiego co nas otacza, zachwytu nad przyrodą. Odkryłam też istnienie książki, która nigdy nie trafiła do księgarń. Wydano niewiele egzemplarzy, dostały je biblioteki i kilka osób prywatnych. A książka jest wspaniała, piękna i wzruszająca. Autorem jest Lech Wilczek - fotograf i wieloletni partner Simony. "Spotkanie z Simoną Kossak" to historia jej życia, pełna pięknych zdjęć i ciekawych opowieści. Mój mąż zdobył dla mnie tę książkę, co nieustannie mnie zadziwia i cieszy. 

63032Czas na książki podróżnicze. Nie czytam zbyt wielu książek o podróżach. Ale są dwie, które mnie zaskoczyły. "Gringo wśród dzikich plemion" i "Rio Anaconda" Wojciecha Cejrowskiego. Zaskoczona byłam przede wszystkim dlatego, że bardzo nie lubię Cejrowskiego. Przytłaczają mnie jego poglądy i sposób bycia. Zazwyczaj jest tak, że sympatia do autora ma ogromny wpływ na to jak odbieram jego książki. A tu - niespodzianka.

 gringowsroddzikichplemionbiext432609301

Obie książki przeczytałam jednym tchem i byłam zachwycona! A nawet polubiłam Cejrowskiego podróżnika. Co prawda ta sympatia minęła jak tylko skończyłam czytanie, ale to i tak nie lada wyczyn - tak ciekawie i fajnie pisać. 

rioanacondabiext33793453

Reportaż. Przez bardzo długi okres w moim życiu nie czytywałam reportaży. Potem w moje ręce trafiła książka Filipa Springera "13 pięter" i odczarowała dla mnie ten gatunek literacki. Reportaż o sytuacji mieszkaniowej Polaków od czasów przedwojennych po czasy współczesne. Niby nic, a jednak majstersztyk. Wzruszająca, bulwersująca historia, od której nie sposób się oderwać. Ciekawa konstrukcja książki - kolejne rozdziały są kolejnymi, zaczerpniętymi z tytułu piętrami. Odkąd przeczytałam książkę Springera - wróciłam do reportaży i czytam je w ilościach hurtowych.

pobrany_plik_21

Kolejną kategorią będzie poezja. Kiedyś zaczytywałam się w strofach. Do dziś zostały mi zeszyty z najważniejszymi cytatami i stosy pokreślonych tomików. Niektóre tomiki odziedziczyłam po mamie. Mama zaznaczała ulubione wiersze krzyżykiem, ja zaznaczam swoje gwiazdką. Najbardziej cieszą mnie te, które oznaczone są i gwiazdką i krzyżykiem. Pierwszą moją poetycką fascynacją nastolatkową była Agnieszka Osiecka. 

Najpiekniejsze_wiersze_i_piosenk

W okresie licealnym kochałam Rafała Wojaczka.

56ba718a38c4b1W tym samym czasie zaczęłam czytać Szymborską.

56bbd0ef4054b

Największym moim dorosłym odkryciem był Julian Tuwim. Wcześniej znałam jego wiersze dla dzieci. Kiedy poznałam jego biografię, twórczość dla dorosłych - zakochałam się!

56ba8a8831d2d

 

Odkrywam nowych poetów, nadrabiam zaległości z ignorancji, poznaje twórczość poetów "szkolnych", których zabił dla mnie system edukacji, ale  nie przemawiają do mnie tak mocno i dobitnie. Poezja jest taka intymna, emocjonalna i subiektywna, że trudno mieć wielu tak w całości ukochanych poetów. Zdarzają się twórcy, których lubię za jeden albo dwa wiersze, ale nie znajdą się w dzisiejszym zestawieniu.

Niezbyt często sięgam po fantastykę. Ale zdarzyła się książka, która mnie porwała i przeniosła do świata magicznego i pięknego. Była to seria o Wiedźminie Andrzeja Sapkowskiego. 

sagaowiedzminie

Kategoria ostatnia to powieść. W literaturze kocham realizm magiczny i pojawia się on w wielu moich ulubionych książkach. Kolejność, w której książki wymienię - będzie przypadkowa. Nie umiem zdecydować, którą lubię najbardziej.

Zdarzyło mi się ostatnio trafić na znakomite, warte wspomnienia eseje

"Ex libris" Anne Fadiman. Niewielkich rozmiarów książeczka o książkach, czytelnikach, nawykach czytelniczych, sposobie organizacji domowej biblioteczki. Błyskotliwa, pełna inteligentnego humoru książka. 

pobrany_plik_4

Kolejny zbiór esejeów to "Jak przestałem kochać design" Marcina Wichy. O estetyce, architekturze i relacji z ojcem. Świetnie napisane, piękne wydane eseje.

jak_przestalem_kochac_design_okladka

"Mag" Fowlesa to bardzo tajemnicza i wciągająca pozycja. Opowieść o nauczycielu, który staje się marionetką w rękach pewnego bogacza. 

dc536ab4fc52869af94b9158868e74fdcc37

"Śniadanie mistrzów" Vonneguta zaskoczyło mnie stroną graficzną. Ale też sposobem narracji. Zaskoczenie to właśnie to co czułam w trakcie czytania. To książka, o której trudno zapomnieć.

6f2ac6e9cb0671c643b016112cb5affa5a58

Wstyd się przyznać, ale przeczytałam tylko jedną książkę Virginii Woolf - "Orlando". To zachwycająca, napisana z ogromnym rozmachem powieść, na której podstawie powstał wspaniały film z Tildą Swinton, pod tym samym tytułem. 

pobrany_plik3

W czasach licealnych często miałam poczucie, że lektury to zło konieczne, przez które po prostu trzeba przebrnąć. A potem przeczytałam "Mistrza i Małgorzatę" Bułhakowa. Wspaniała pożywka dla wyobraźni i kawał świetnej literatury.

imistrzimalgorzata

Lubię książki o książkach. Dlatego z ciekawością sięgnęłam po "Miasto Śniących Książek" Waltera Moersa. Ilustrowana, fantastyczna książka nie tylko dla młodzieży. Są tu smoki, wyprawy, biblioteki i filozofia. 

11632726

Przez przypadek trafiłam na "Ludzi z papieru". Autorem jest Salvador Plascencia. Psychologiczna, mroczna, tajemnicza i nietypowa pozycja. 

ludziezpapierubiext47836306

Latem w taniej książce trafiłam na "Spiski" Kuczoka. Historie tatrzańskie, misiołaki - cudo! 

spiskiprzygodytatrzanskie1

 Nie sposób w takim zestawieniu wymienić wszystkich ważnych książek. Ale jest to jakiś zarys tego, co lubię, Na pewno będzie się to zmieniać. Wierzę też, że te najważniejsze książki są ciągle przede mną..

"Tu byłem. Tony Halik." Mirosław Wlekły

ostatnioprzeczytalam

 

tubylemtonyhalikwiext48321041

Mirosław Wlekły napisał z ogromnym rozmachem reporterską biografię podróżnika -Tony'ego Halika. Praca nad książką zajęła mu dwa lata. Podróżował po całym świecie tropiąc wspomnienia i zachowane strzępki informacji o człowieku - legendzie. Aż dziw bierze, że dotąd nie ukazała się biografia Halika. Zdawałoby się, że człowiek tak rozpoznawalny w Polsce, za sprawą świetnego cyklu "Pieprz i wanilia", doczekał się niejednej książki, biografii, tomu wspomnień. Rozbudzał przez lata naszą wyobraźnię, występował w teledyskach, był bohaterem komiksów i artykułów, ale nigdy wcześniej nie powstała jego biografia. Wlekły - dziennikarz i reportażysta, wykonał detektywistyczną wręcz pracę, sprawdził każdą plotkę, opowieść i wspomnienie o Haliku. Szukał potwierdzeń w archiwach telewizyjnych, dokumentach wojskowych, wśród ludzi. Dobrze, że z pomysłem na realizację książki nie czekał, bo ludzie, którzy znali Mieczysława Halika (Mieczysław to prawdziwe imię Tony'ego), którzy pamiętali jego dzieciństwo, czasy szkolne, młodość - odchodzą, umierają. Wraz z nimi odchodzi też prawda o jego życiu. Sam bowiem uwielbiał konfabulować , tworzyć swoją historię na bieżąco i ubarwiać rzeczywistość.

 DSC_00111


Skąd tytuł? Mirosław Wlekły znakomicie to wyjaśnia, pisząc: "Wielbili go hipisi i miłośnicy zioła, grafficiarze i podróżnicy. W całej Polsce, a potem na świecie pojawiały się napisy: 'Tu byłem. Tony Halik.' Sprejem na murach, scyzorykiem na drewnie, ołówkiem na restauracyjnym stole...Na Machu Picchu i na ruinach kościoła w Trzęsaczu (...), w budce na parkingu w drodze do norweskiego Narvik i na warszawskiej Pradze, na szczycie Czatyr-Dahu i przed Pałacem Parlamentu w Bukareszcie. Roman Kanciruk zauważył taki napis pod mostem Poniatowskiego w Warszawie. Od niego rozpoczyna się jego film dokumentalny o Haliku: 'Autor tego napisu, choć żartując, może trochę ironizując, był świadomy tego, że trudno znaleźć takie miejsce na ziemi, do którego nie dotarłby Tony Halik.'"

 DSC_0010


W książce zastosowany jest zabieg odwrotnej chronologii. Najpierw przypominamy sobie, znanego z podróżniczych programów, partnera Elżbiety Dzikowskiej. Dowiadujemy się jak przebiegało ich pierwsze spotkanie, miłość i jak powstały pierwsze programy. Stopniowo zagłębiamy się w historię życia tego niezwykłego podróżnika. Ta biografia nie jest laurką. Ukazuje człowieka z krwi i kości, razem z jego wyborami i kontrowersyjnymi decyzjami. Dzięki dziennikarskiemu śledztwu Wlekłego, Elżbieta Dzikowska odkryła przemilczane przez Halika historie. Jak sama mówi - nie wiadomo jak potoczyłoby się ich wspólne życie, gdyby wiedziała o wszystkim. Co ukrywał Tony? Dlaczego tak często ubarwiał swoje (i tak barwne) przygody? Wszystkich zaintrygowanych odsyłam do lektury biografii Halika, którą czyta się z zapartym tchem i z ogromną przyjemnością. Dodatkową przyjemność sprawiają liczne fotografie, a książka została wspaniale wydana. To świetny pomysł na prezent.

"Zgniłobrody i luneta przeznaczenia" Rafał Witek

ostatnioprzeczytalam

Ilustracje Magdy Wosik są bardzo charakterystyczne a jej styl rozpoznawalny. Czytałyśmy kiedyś z córką „Czarownicę piętro niżej” Szczygielskiego z obrazkami Wosik. I tak nam zapadła w pamięć, że kiedy córka zobaczyła w bibliotece okładkę zaprojektowaną przez tę artystkę – od razu wypożyczyła. Czasami warto oceniać książki po okładce.

 1979_bzik_i_makowka_zgnilobrody

„Zgniłobrody i luneta przeznaczenia” Rafała Witka to przezabawna historyjka o dwójce przyjaciół – Gabrysi Bzik i Nilsonie Makówce. Dzieciaki mieszkają na jednym osiedlu, chodzą do tej samej szkoły i choć mają zupełnie różne charaktery – świetnie się dogadują.  Pewnego razu wybierają się nad rzekę gdzie spotykają dziwnego mężczyznę, który okazuje się … piratem z przeszłości.

 

18447853_10208937501220738_1745361167_n

Pełne zaskakujących zwrotów akcji przygody to świetna lektura, trzymająca w napięciu i zabawna. Wplecione w historię są ciekawostki i informacje o piratach. Idealnie nadaje się zarówno do samodzielnego czytania, jak i do czytania na dobranoc. 

18447975_10208937507100885_296216565_n

 

"Dwanaście srok za ogon" Stanisław Łubieński

ostatnioprzeczytalam

dwana_cie_srok

Ostatnio przeczytałam książkę polecaną przez wielu booktuberów i blogerów „Dwanaście srok za ogon” Stanisława Łubieńskiego.  To niezwykle ciekawa lektura dla całej rodziny.  Jako mama 10-latki coraz bardziej doceniam książki, które można wspólnie podczytywać, które uwrażliwiają na przyrodę, które są skarbnicą wiedzy o otaczającym nas świecie.  Młoda zrobiła się ostatnio bardzo ciekawska i już kilka razy w popłochu chowałam przed nią książki. Na szczęście zapanowała moda na książki o ptakach, zwierzakach i roślinach – a tych ukrywać nie trzeba.

FB_IMG_1464541448638

 

„Dwanaście srok za ogon” to książka o ptakach. Spektrum poruszanych tematów jest przeogromne. Dowiadujemy się na czym polega praca ornitologów, jakie wyzwania czekają na amatorów i miłośników ptaków w różnych krajach, jak wygląda obrączkowanie ptaków. Mnóstwo w tej książce ciekawostek, jak choćby ta głosząca, że ptasie „obrączki były zbierane przez „niecywilizowane plemiona murzyńskie” jako cenne amulety.” Poznajemy fascynujący mechanizm migracji.

DSC_09191

Dowiadujemy się kim był James Bond - ten prawdziwy, nie filmowy/ Zachwyciła mnie też analiza  ptaków w malarstwie i w filmach.  

DSC_0920

Urzekające były obserwacje miejskie. Choćby opis Nowego Jorku i ogromnej ilości mieszkających tam ptaków. Ale są też smutniejsze fragmenty – te o polowaniach,  zanieczyszczeniu  środowiska i o tym, jak ludzie przyczynili się do wyginięcia kilku gatunków. „Człowiek broni się przed myślą, że zwierzęta czują. I że te uczucia są w jakiś sposób podobne do jego własnych.”  A jednak cały czas niszczy, często z premedytacją, to co go otacza. Ta książka jest niezwykle aktualna, zwłaszcza w świetle ostatnich wydarzeń w naszym kraju. Znajdujemy się w środku Europy i poza tym, że minister środowiska poluje na bażanty, to wycinając drzewa niszczymy domy całej rzeszy ptaków. To smutne.

FB_IMG_1464541428526

 Łubieński wspaniale pisze o kulturowym postrzeganiu niektórych ptaków – piękny był rozdział o bocianie, obserwacje sów, opis lelka.

 DSC_09261

Jedyny minus książki to brak ilustracji. Niestety nie znam wielu spośród opisywanych gatunków ptaków i  sporo googlowałam w trakcie czytania. Wszystkie zamieszczone tutaj zdjęcia ptaków pochodzą z mojego archiwum fotograficznego.

"Przez Stany (pop)świadomości" Kuba Ćwiek

ostatnioprzeczytalam

Ostatnio przeczytałam "Przez Stany (pop)świadomości" Kuby Ćwieka i jestem jednocześnie zirytowana i zachwycona.

przezstanypopswiadomoscibiext46127396

Ta książka to reportaż, zapis podróż po Wschodnim Wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. W drogę wyrusza grupka znajomych - Kuba Ćwiek z tatą (Ojczenaszem), kreska_ (Agata Krajewska), Patryk Jurek, Radek Teklak i Bartek Czartoryski. Pomysł na wyprawę wydaje się trochę nierealny. Kto z nas nie snuł takich planów w oparach tytoniowego dymu i nad kuflem mocno spienionego piwa - wyruszyć w ślad filmowych i książkowych, jednym słowem popkulturowych, sentymentów i wspomnień. A im się cholera udało! I z jednej strony wzbudza to mój totalny zachwyt a z drugiej ogromną zazdrość. Nie dość, że człowiek się naoglądał tych wszystkich amerykańskich miejsc i zakątków przez lata, to teraz jeszcze czyta o tym jakie wrażenie sprawiają na żywo.

Kuba Ćwiek opisał przygotowania do wyprawy kamperem przez Stany, zrelacjonował kolejne atrakcje i zaplanowane postoje. Wśród nich Nowy Jork, Bangor (słynny dzięki Stephenowi Kingowi), Atlantę, Nowy Orlean i kilka innych arcyciekawych miejsc. Jego tekst przeplatają krótkie, jednostronnicowe eseje popkulturowe autorstwa Bartka Czartoryskiego. Książkę wzbogacają profesjonalne, piękne zdjęcia Kreski_ i Patryka Jurka. Znakomitym dodatkiem jest "Dziennik pokładowy Radka czyli relacje z podróży na żywo" - niby Radek Teklak opisuje dokładnie to samo co Kuba Ćwiek, ale to jednak zupełnie inny punkt widzenia. I na deser "Sceny zza kulis" czyli fotki z podróży, na których widzimy relację z podróży. Trochę trudno było mi się połapać kto jest kim - ale zrzucam to na karb mojej ignorancji - pewnie powinnam współautorów znać.

Ta książka sprowokowała mnie do podróży sentymentalnej - do przypomnienia sobie wielu filmów m.in. "Konwoju" i "Szklanej pułapki" (wszystkich części!). I odkryłam, że zamiast mnie śmieszyć po latach, wywołują raczej łzy wzruszenia. Uwielbiam stare filmy! Pamiętam swoją dziecięcą naiwność, z którą wierzyłam, że takie rzeczy w Stanach dzieją się nagminnie. A świat pełen jest superbohaterów.

Totalnie wzruszyło mnie, że w podróż po Stanach Kuba Ćwiek zabrał tatę. Ojczenasz realizował swoje marzenia z równym zapałem jak cała reszta ekipy.

Dzięki tej książce odkryłam wiele rzeczy o których pojęcia bladego nie miałam. Jak choćby wytwórnię filmową Troma, serial Banshee czy stronę Dzika Banda.

 

"Wszystko, co lśni" Eleanor Catton

ostatnioprzeczytalam

Catton_Wszystko_co_lsni_m

Sporo było zamieszania i szumu wokół Eleanor Catton i jej książki "Wszystko, co lśni". Autorka została najmłodszą laureatką nagrody Bookera, a jej książka - najobszerniejszą z nagrodzonych do tej pory pozycji. Słyszałam, że to książka o poszukiwaczach złota z magią w tle. Zaintrygowało mnie to i zachęciło do sięgnięcia po książkę.


"Wszystko, co lśni" to powieść w stylu dickensowskim. Napisana z rozmachem, pięknie dopracowana stylistycznie i językowo. Czyta się ją wyjątkowo dobrze mimo ponad 900 stron. Chociaż bardziej pasuje do długich jesiennych wieczorów, herbaty malinowej i ciepłego koca niż do rześkiego przedwiośnia.
Akcja rozgrywa się w 1865 i 1866 roku, w Nowej Zelandii, głównie w mieście Hokitika. To tam spotykają się ludzie, którzy szukają szczęścia na złotodajnych polach, ale i ci, którzy uciekają przed przeszłością. Wielu poznajemy już w pierwszej części, kiedy uczestniczą w tajnej naradzie. I mimo, że jest ich sporo - bo aż 12 osób, to są opisani tak sprawnie i w sposób tak charakterystyczny, że nie mylą się i z powodzeniem jesteśmy w stanie ich zapamiętać.

Na tajną naradę wkraczamy przypadkowo, wraz z Walterem Moody, który dopiero co przypłynął do Hokitika. Poszedł do palarni hotelu Korona i przerwał dziwne spotkanie. Wraz z Walterem zostajemy wciągnięci w rozmowę, a potem stopniowo odkrywamy kryminalną zagadkę miasteczka. Okazuje się, że Hokitika to wcale nie takie spokojne miejsce. Każdy ma tutaj swoje tajemnice, a każda informacja ma swoją cenę.
Miasteczko ma swój bank, aptekę, hotele i restauracje. Przybywają tu ludzie z całego świata, Chińczycy, Brytyjczycy, Irlandczycy. Każdy traktuje to miejsce jako tymczasową przystań, liczy na wykopanie skarbu, który pozwoli na powrót do domu i zapewnienie sobie godnego życia. Ze złością i żalem patrzą na to Maorysi, których ziemie są przekopywane i niszczone a oni - bezradni.
Niewiele w tej opowieści jest kobiet, bo to męski świat. Żony i córki zostały gdzieś daleko. Są w Hokitika dziwki, jest nasza główna bohaterka - Anna Wetherell, której zasłabnięcie w miejscu publicznym jest niezwykle tajemnicze i zajmuje myśli wielu bohaterów. I mimo, że w całej książce pojawiają się tylko trzy kobiety (jeżeli niczego nie przeoczyłam) to ich wpływ na rozwój akcji i losy miasteczka jest ogromny.
Nie będę opisywać szczegółów akcji - żeby przez przypadek nie zdradzić jakiegoś ważnego wątku i nie psuć przyjemności rozwiązywania zagadki. Wspomnę jeszcze, że pojawiają się w książce wątki metafizyczne, elementy astrologiczne, seanse spirytystyczne - choć jest ich moim zdaniem zbyt mało. Nastawiłam się na większą dawkę magii, a tu mimo, że coś tajemniczego unosi się w powietrzu, mimo koniunkcji sfer niebieskich wszystko jest jednak namacalne i realne. No prawie wszystko.
Czytając miałam wrażenie, że książka jest dosyć nierówna. Pierwsza część, zawierająca wspomniany już przeze mnie opis spotkania w hotelu Korona, zajmuje ponad 400 stron. Część ostatnia - zaledwie dwie strony. Rozdziały najpierw były bardzo długie, a potem ledwie półstronnicowe. Czytanie przywodziło na myśl wspinanie się pod górę, brnięcie przez te długie rozdziały, łączenie faktów, doszukiwanie się związku między bohaterami i wydarzeniami a potem spadanie z tej wielkiej góry, przez krótkie rozdzialiki aż do finału i poznania wszystkich aspektów historii. Tytuły rozdziałów były najpierw symboliczne, wszystko wynikało z treści rozdziałów, pod koniec książki tytuły rozdziałów zawierały więcej informacji niż same rozdziały. I chociaż czytanie było przyjemne, to po przeczytaniu 931 stron czułam pewien niedosyt. Chciałam wyczytać jakiś ciąg dalszy, szczęśliwą przyszłość wszystkich bohaterów...Teraźniejszość, przyszłość, przeszłość to schemat czasowy tej opowieści, który rozbił moje przyzwyczajenia i umiłowanie do happy endów..

Fascynacja Frączek Agnieszką trwa!

ostatnioprzeczytalam


DSC_07963
Znowu z córką czytamy Frączek. I wcale nas nie nudzi. Przeciwnie - odkrywamy coraz to nowe smaczki i cudowności. A zachwytom nie ma końca.

dobreobyczajeczyliwlekkimtonieobontoniebiext406574941
W nasze ręce trafiły dwie książeczki z serii "Dobre obyczaje", z Wydawnictwa Arkady. "W lekkim tonie o bon tonie" to zbiór zabawnych wierszyków uczących najmłodszych manier. Uwielbiam w twórczości Frączek walor edukacyjny i lekkość z jaką poważne tematy zamieniają się w skrzydlate słowa. Niby wszystko jest takie zabawne, krótkie, kolorowe i do rymu a tu BACH! - sączy się wiedza i podprogowo wnika do małych rozumków.

DSC_0822

Dzieciaki poznają cały wachlarz nieeleganckich zachowań, których powinny unikać - od mówienia z pełną buzią po dzwonienie do kogoś w środku nocy. Ale dowiadują się też jakie zwyczaje świadczą o dobrym wychowaniu. Całość dopełniają piękne ilustracje Ewy Beniak - Haremskiej.

dobreobyczajeczylizprzyrodazapanbratbiext37326655
Druga z serii książeczka "Z przyrodą za pan brat" propaguje postawę proekologiczną. Zachęca do dbania o środowisko, uwrażliwia na los najmniejszego nawet robaczka. Autorka przypomina o dokarmianiu ptaków zimą i o podlewaniu kwiatów. 

DSC_08191
Przestrzega przed hałasowaniem i śmieceniem. Rytmiczne rymowanki wpadają w ucho i czyta się je naprawdę miło. Ilustracje barwne z miłą dla oka kreską wykonał duet - Ewa Beniak - Haremska i Marcin Piwowarski.

ksiazki2017

Druga seria książeczek, roboczo przez nas nazwana "językową", sprawiła nam mnóstwo radości. mamy tu aż cztery książeczki z wydawnictwa Literatura.
"Jedna literka a zmiana wielka" to wierszyki pełne homofonów, które wprowadzają niezły mętlik ale gwarantują też świetną zabawę. Autorka pisze we wstępie: "Homofony (...) to takie słowa, które brzmią identycznie, ale różnią się pisownią i znaczeniem. Tak jak kod i kot, smog i smok albo, za przeproszeniem, gatki i gadki." Tyle teorii wystarczy a reszta to już śmieszne historyjki w formie wierszyków.

DSC_08091
W tekście na czerwono zaznaczone są homofony - żeby dziecko bez problemu mogło je odnaleźć i tym samym rozpracować sens wierszyka. Ale pojawiają się też zagadki, dzięki którym możemy sprawdzić czy nasze dzieci są w stanie odnaleźć w tekście homofony. Ilustracje: Artur Gulewicz.


Przysłowia są mądrością narodów. Warto je więc poznawać od najmłodszych lat. "Gdy przy słowie jest przysłowie" (ilustracje: Marta Pokorska) to znakomita książeczka pełna wierszyków, ale nie tylko. Każde przysłowie jest dokładnie wyjaśnione prozą - i to ogromna zaleta. Dzieciom bardzo takie wyjaśnienia się przydają. A mnie wprawiły w zachwyt - nie są infantylne. Lubię, kiedy autor traktuje dziecko poważnie, doceniając jego inteligencję i ciekawość świata.

DSC_0815
A i ja się czegoś nowego nauczyłam: całe życie byłam przekonana, że w przysłowiu "lepszy rydz niż nic" chodzi o rudego grzybka. A tutaj taka niespodzianka! "...taką samą nazwę nosi też pewna roślina spokrewniona z rzepakiem, z której kiedyś - podobnie jak dzisiaj z rzepaku - tłoczono olej. I to właśnie ona (...) jest bohaterką popularnego przysłowia." Agnieszka Frączek uczy najmłodszych trudnej sztuki odróżniania przysłów od frazeologizmów, wszystko to w ramach zabaw językowych.


Dwie kolejne książeczki omówię razem. "Byk jak byk" (ilustracje: Jona Jung) i "Złap byka za rogi czyli półżartem o pułapkach językowych" (ilustracje: Agnieszka Żelewska) to znakomite wykłady o poprawnej polszczyźnie dla dzieci.

DSC_08171
Konstrukcja podobna do książeczki o przysłowiach - najpierw wierszyk, w którym na czerwono zaznaczone są formy błędne a na zielono - poprawne, później trochę teorii prozą. Bardzo przystępnie wytłumaczone są zawiłości gramatyczne, a na końcu poprawne formy użyte są w rymowankach, co ułatwia zapamiętanie. Dodatkowo dzieci są zachęcane do współtworzenia książki, wymyślania alternatywnych zakończeń wierszy, zastanawiania się nad prawidłowymi odmianami...

DSC_0802Blurby do tych książek napisali prof. dr hab. Jerzy Bralczyk i prof. dr hab. Mirosław Bańko. Wirtuozi języka polskiego pięknie piszą o książkach Agnieszki Frączek, ta znakomicie pisze o naszym ojczystym języku, a nam - czytelnikom nie pozostaje nic innego, jak tylko tę wiedzę utrwalać, zgłębiać i przekazywać kolejnym pokoleniom.

"Mój intymny świat" Iga Cembrzyńska w rozmowie z Magdaleną Adaszewską

ostatnioprzeczytalam

mojintymnyswiatmin2

Ostatnio przeczytałam "Mój intymny świat": rozmowę Magdaleny Adaszewskiej z cudowną Igą Cembrzyńską. Kiedy dowiedziałam się o istnieniu tej książki - niesamowicie się ucieszyłam. Kiedy dowiedziałam się o śmierci Andrzeja Kondratiuka - nie mogłam zabrać się za czytanie. To dobry moment na to żeby się trochę wytłumaczyć. Mam bardzo intymny stosunek do Igi i Andrzeja, do Gzowa i filmów z tamtego okresu. Po śmierci Kondratiuka zupełnie nie byłam w stanie zrozumieć ani medialnej ciszy ani tego, że świat się nie zatrzymał. Obejrzałam na nowo wszystkie jego filmy, wylewając potoki łez. Po drugim filmie byłam już tak zasmarkana i spuchnięta, że nic nie widziałam. Ale to nie miało znaczenia - i tak znałam jego filmy na pamięć.

 DSC_07802


Jestem fanatyczną wyznawczynią filozofii gzowskiej. Kocham Andrzeja Kondratiuka i Igę Cembrzyńską. Kocham wszystko co razem stworzyli. On jest dla mnie ideałem mężczyzny, ona - ideałem kobiety. W ich filmach odnalazłam wszystko co dla mnie ważne, najbliższą mojemu życiu filozofię, umiłowanie natury, zachwyt nad drobiazgami,piękną miłość, cudowne poczucie humoru i zadumę.

DSC_07831

Zdarzają się filmy, które człowiek lubi, ale nie ma ochoty ani zamiaru poznawać twórców. Z filmami Kondratiuka i Cembrzyńskiej było inaczej. Zawsze byłam szalenie ciekawa ich prywatności, charakterów, przeszłości i planów na przyszłość. Dzięki książce "Mój intymny świat" mogłam dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy o ich życiu. Sporym odkryciem było dla mnie dzieciństwo Igi, które przypadło na szalenie trudne lata wojenne. Pierwsze przyjaźnie, poszukiwanie siebie, miłość do muzyki - przedkondratiukowskie czasy, których prawie nie znałam były fascynujące! Magdalena Adaszewska przeprowadziła tę rozmowę niezwykle taktownie i serdecznie choć momentami nie była to łatwa rozmowa. Ostatnie strony, na których Cembrzyńska opowiada o chorobie męża są wzruszające i wstrząsające. Czytałam je ze świadomością, że Kondratiuka już nie ma...

 DSC_07851
Mój emocjonalny stosunek do tych artystów wynika pewnie stąd, że stopniowo nasiąkałam tym klimatem. Od dziecka słuchałam Cembrzyńskiej i oglądałam Kondratiuka, Tata przez większość życia szukał "naszego Gzowa" (i nawet na pewien czas znalazł). Mama przed śmiercią, o której nie umiałyśmy rozmawiać, "mówiła Kondratiukiem". Mówiła, że przymierza się do poręczy, a ja już oczyma duszy mojej widziałam sceny z "Czterech pór roku"...

 DSC_0782
Bardzo podoba mi się układ książki. Pomiędzy rozdziałami zamieszczone są wspaniałe portrety artystki, sporo też fragmentów piosenek i ważnych cytatów o aktorstwie, związku z Kondratiukiem, życiu... Na końcu - niezwykle przydatny spis ról.


Dzięki tej książce odkryłam zapomniany trochę a niezwykły film - polski western komediowy, czarno - biały z 1967 roku. "Komedia z pomyłek" powstała na podstawie nowelki Henryka Sienkiewicza, a Idze Cembrzyńskiej partnerował Zdzisław Maklakiewicz. Reżyserem był Jerzy Zarzycki. To prawdziwa perełka kinematograficzna. Po więcej niespodzianek, perełek i cudowności odsyłam do książki "Mój intymny świat".


DSC_07861
Teraz czekam na książkę o Andrzeju Kondratiuku. I życzę sobie żeby była tak dobra i piękna jak ta o Idze.

© Ostatnio przeczytałam książkę...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci